Ostatnie wpisy
Zakładki:
Przeczytane
Dla bibliofilów
Zaglądam
Kontakt
Tagi
![]() |
Wpisy z tagiem: Amber
środa, 09 września 2009
![]() Tej nocy śniło mi się, że się śmieję, ale chyba nie był to mój śmiech, chociaż z drugiej strony nie wiedziałam, jak mój śmiech brzmi.Te słowa są doskonałym podsumowaniem dotychczasowego życia piętnastoletniej Kambili. Jej ojciec, fanatyk religijny, to człowiek o dwóch twarzach. Poza domem jest przykładnym, szanowanym obywatelem, hojnym i miłosiernym, działaczem społecznym, wydawcą gazety, która ma odwagę publikować artykuły krytykujące rząd. W domu zaś jest tyranem, który forsuje swoje pomysły przemocą, a dzieciom układa surowy plan dnia, którego ściśle muszą przestrzegać; wszystko to, oczywiście, dla ich dobra i w duchu Jezusa Chrystusa. Zastraszeni i pozbawieni jakiejkolwiek radości życia są w tym domu wszyscy; nie tylko Kambili, ale także jej matka oraz starszy brat Jaja. W końcu jednak rodzeństwu, za sprawą ciotki i kuzynostwa, uda się zasmakować wolności i szczęścia. Tylko za jaką cenę?... "Fioletowy hibiskus", debiutancka powieść Adichie, to kawał dobrej prozy. Autorka świetnie wczuła się w postać Kambili (całą historię poznajemy bowiem z jej punktu widzenia), która z jednej strony niejasno czuje, że coś jest nie tak, a z drugiej pokornie przyjmuje rolę, jaką narzucił jej ojciec-tyran i z całego serca pragnie go zadowolić, po części kierowana miłością i podziwem, po części zaś strachem. Autorka ewelacyjnie ukazała mechanizm działania uczuć kierujących bohaterką. Równie świetnie skonstruowany jest też klimat - tej historii od samego początku towarzyszy jakaś duszna i ciężka od napięcia, złowroga aura. W pewnym momencie jej nasilenie staje się wręcz fascynująco nie do wytrzymania. Po lekturze trochę uderzyła mnie banalność jednej z warstw tej powieści: dziewczyna z bogatego domu poznaje radość życia dopiero u rodziny, która jest biedna, ale w której wszyscy wzajemnie kochają się i szanują; pieniądze szczęścia nie dają i tak dalej. Na szczęście powieść jest tak ciekawie i pasjonująco napisana, że nie odczułam tego podczas lektury. Poza tym, jak wspomniałam, jest to tylko jedna z warstw. Całość już taka prosta nie jest. Abstrahując bowiem od wyżej wspomnianego motywu, powieść opowiada także o braku poczucia bezpieczeństwa - w kulejącej, sterroryzowanej rodzinie, w kulejącym, sterroryzowanym kraju. O szukaniu w sobie siły, by się wyzwolić, niepewnym smakowaniu pierwszych kropli szczęścia, i odwadze, by wreszcie przejrzeć na oczy. Ponadto u Adichie nic nie jest proste, żadna postać nie jest wyłącznie czarna lub biała, i to właśnie głównie to, moim zdaniem, czyni tę powieść tak interesującą. Mimo że "Fioletowy hibiskus" ma w sobie ogromny potencjał emocjonalny, mnie jednak jakoś wyjątkowo dogłębnie nie poruszył. Wciągnął, wzbudził wiele emocji, ale nie przemówił do mnie, nie dotknął w ten specyficzny sposób. Może to przez tę wszechobecną religijność (na co dzień unikam takich tematów; tutaj już na samym początku powieści szlag mnie trafił i trzymał tak do samego końca). Może przez Afrykę, która jest mi absolutnie, do granic możliwości obca i choćbym nie wiem, jak się skupiała, nie potrafię pojąć tamtejszej mentalności. Nie wiem. Wciąż jednak uważam, że powieść jest bardzo dobra; z całą pewnością warto po nią sięgnąć. Jako że powieść i ma kolor w tytule, i jest dziełem pisarki z Nigerii, kraju, którego nigdy wcześniej literacko nie odwiedziłam, trochę ponaginam ewentualne zasady i podepnę ją do obu wyzwań: kolorowego i peryferyjnego ;) | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||