...fascynacje, frustracje i fantazje
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      



,

statystyka

Wpisy z tagiem: orion

środa, 30 marca 2011



Winterfold było kiedyś miastem, takim porządnym, z dwunastoma kościołami i tysiącami mieszkańców. Ale z każdym sztormem było go coraz mniej. Klify osuwały się do morza, zabierając ze sobą cmentarze, domy i ulice, aż w końcu został tu tylko jeden kościół i garstka ludzi.

Pewnego lata do Winterfold przyjeżdża ojciec z córką. Rebecca to przeciętna nastolatka; może trochę zbyt naiwna i nieszczególnie inteligentna, ale to wszystko wciąż w granicach normy. Perspektywa spędzenia kilku tygodni na takim wygwizdajewie nie wydaje się zbyt kusząca, zwłaszcza że jej relacje z ojcem są wyraźnie napięte i oboje prawie ze sobą nie rozmawiają. Wakacje zapowiadają się nudno i nieciekawie, dopóki Rebecca nie poznaje Ferelith.
Nowa znajoma jest, krótko mówiąc, dziwna. Odbiega od standardów niemal wszystkim: wyglądem, inteligencją, stylem życia. I od początku zachowuje się, jakby czekała właśnie na Rebeckę*...

Fabuła ukazana jest z trzech perspektyw. Pierwsza z nich to przemyślenia tajemniczej Ferelith, która w swoim zainteresowaniu śmiercią i znajomością najbardziej posępnych zakamarków Winterfold wytwarza wokół siebie złowrogą, niepokojącą atmosferę. Jej stosunek do Rebecki jest niejednoznaczny: nie wiadomo, czy jest w niej zakochana, czy raczej ma nieprzyjazne zamiary i widzi w niej idealną kandydatkę do kontynuowania pewnych badań z XVIII wieku.
Druga to zapiski duchownego z 1798 roku, relacja jego znajomości z pewnym francuskim doktorem, który przyjechał do miasteczka i zamieszkał w okazałej posiadłości, by przeprowadzać tam ponure, związane z życiem pozagrobowym eksperymenty. Którymi, dodam, ponad dwieście lat później zainteresuje się Ferelith.
Ostatnia perspektywa to trzecioosobowa narracja relacjonująca pobyt Rebecki w Winterfold, przebieg i skutki jej znajomości z Ferelith oraz relacje z ojcem.

Wszystko jest tu owiane już nie mgiełką, a solidnym, gęstym mgliszczem tajemnicy. Z każdym rozdziałem pojawia się coraz więcej znaków zapytania i sekretów, które z całego serca chce się poznać: co sprawiło, że ojciec Rebbecki chciał się na jakiś czas schronić w takim zapomnianym przez wszystkich miasteczku, i dlaczego jego relacje z córką wyglądają tak niemrawo? Do czego zmierza Ferelith, przez co przeszła, jakie skrywa tajemnice i jakie ma plany wobec swojej nowej koleżanki? I wreszcie: cóż za eksperymenty przeprowadzał tu kiedyś doktor wraz z miejscowym duchownym?

Sedgwick po mistrzowsku buduje napięcie, nie tylko niewiadomymi, które mogą budzić najbardziej mroczne ze skojarzeń, ale też klimatem, jaki panuje w Winterfold. Już sam fakt, że miasteczka nieustannie ubywa, nie nastraja zbyt optymistycznie, a gdy dołożyć do tego podniszczone, zarośnięte pozostałości po cmentarzach, stare, przerażające domiszcze, które należało niegdyś do francuskiego doktora, oraz miejscowy pub o dziwnej nazwie, to książki nie da się czytać bez uczucia niepokoju. Choć - nauczona doświadczeniem - do okładkowego hasła a modern gothic thriller podeszłam mocno sceptycznie, to szybko okazało się, że nic bardziej trafnego wymyślić się nie da: "White Crow" rzeczywiście budzi grozę. I to w najdoskonalszy ze sposobów, bo samą tylko atmosferą. Aż ciężko mi uwierzyć, że książka jest skierowana do młodzieży.

Sedgwick był mi dotąd obcy; nic o nim nie wiedziałam, gdy sięgałam po "White Crow". Powieść okazała się jednak niesamowicie oryginalna (bo nie sposób przewidzieć, w jaki sposób potoczy się fabuła; autor podążył własnymi ścieżkami, zrywając z wszelkimi znanymi mi schematami) i napisana rewelacyjnym językiem (lakonicznym, oszczędnym, czyli moim ulubionym). Więc jeśli inne książki jego autorstwa zrobią na mnie takie wrażenie jak ta (a nie ulega wątpliwości, że po nie sięgnę; po prostu nie widzę innej opcji), Sedgwick od razu wskoczy do grona moich ulubionych pisarzy.

Polecam, oczywiście. A jako ciekawostkę dodam, że pisarz bardzo luźno zainspirował się pewnymi prawdziwymi wydarzeniami.





* Pojęcia nie mam, jak poprawnie odmienić to imię. Słowniki, z których korzystałam, milczą na ten temat. Jeśli opcja, którą wybrałam, jest niepoprawna, proszę o stosowną informację :)