Ostatnie wpisy
Zakładki:
Przeczytane
Dla bibliofilów
Zaglądam
Kontakt
Tagi
![]() |
Wpisy z tagiem: opowiadania
piątek, 24 września 2010
Nie przepadam za opowiadaniami. Ich długość często nie pozwala mi na porządne zadomowienie się w stworzonym przez autora świecie, na bliższe poznanie bohaterów. Często wydają się jakby wyrwane z kontekstu, niczym strzępki czegoś większego, pełniejszego, czego - ku mojej irytacji - nigdy przecież nie poznam. W zasadzie to samo mogę powiedzieć o "Nocturnes: Five Stories of Music and Nightfall", zbiorze opowiadań Kazuo Ishiguro: są niczym okruchy jakiejś tajemniczej całości, niedopowiedziane, z minimalnie zarysowanym kontekstem. Ale mimo to całkowicie mnie urzekły i rozkochały w sobie. Tomik składa się z pięciu opowiadań, w których kluczowym, wspólnym elementem jest muzyka. Poznajemy w nich gitarzystę grywającego w Wenecji do kotleta, który pewnego dnia spotyka sławnego piosenkarza i pomaga mu zorganizować niespodziankę dla jego małżonki. Poznajemy życiowego nieudacznika, który odwiedza parę przyjaciół z czasów młodości (z którymi spędził niejedną godzinę przy magnetofonie i przeprowadził niejedną żarliwą dyskusję na temat muzyki) i pomaga im uratować ich rozpadające się małżeństwo. Niespełnionego muzyka, który przyjeżdża na angielską prowincję, by pomóc siostrze i jej mężowi prowadzić restaurację, a w międzyczasie komponować piosenki; brzydkiego saksofonistę, który poddaje się operacji plastycznej, by jego nowy wygląd pomógł mu zrobić karierę. I wreszcie wiolonczelistę, któremu pewna tajemnicza, niezwykła Amerykanka pomaga udoskonalić warsztat. Może z tych moich lakonicznych opisów nie da się tego wywnioskować, ale Ishiguro stworzył przejmujące historie o dużym ładunku emocjonalnym. Każda z nich żyła we mnie na tyle intensywnie, że musiałam ją sobie na spokojnie przetrawić i nie byłam w stanie od razu przeskoczyć do kolejnej, dlatego dawkowałam sobie po jednej dziennie. Szalenie smutne, choć momentami odrobinkę absurdalne. Pełne silnie działających na wyobraźnię niedopowiedzeń. Melancholijne i tak bardzo jesienne, ponieważ cały tomik sprowadza się w zasadzie do kilku rzeczy: konfrontacji marzeń i planów - zwłaszcza tych młodzieńczych - z rzeczywistością, przemijania i upływu czasu, zdolności do poświęceń dla najbliższych i dla pasji oraz cieniutkiej granicy między pasją a koniecznością. Dodam, że pomimo melancholijnego oddźwięku, książka jest całkiem dynamiczna. Pisarz po mistrzowsku stopniował napięcie tak, że oderwanie się od lektury w połowie każdego opowiadania było prawie niemożliwością i z zapartym tchem czekałam na moment kulminacyjny. "Nocturnes" to idealna lektura na jesienną przygnębiającą niepogodę. Myślę, że Ishiguro się tymi opowiadaniami zrehabilitował po średnio według mnie udanym "Nie opuszczaj mnie". Polecam! | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||