Ostatnie wpisy
Zakładki:
Przeczytane
Dla bibliofilów
Zaglądam
Kontakt
Tagi
![]() |
Wpisy z tagiem: Singapur
poniedziałek, 27 lipca 2009
Andy, Brytyjczyk pracujący w Singapurze jako nauczyciel, zostaje aresztowany za rzekome organizowanie nielegalnych zakładów sportowych na niewyobrażalnie szeroką skalę. Ktoś go ewidentnie wrobił. Tylko kto? I dlaczego? Sprawę pomagają mu rozwiązać Mei, młoda prawniczka, oraz Eugene, neurotyczny przyjaciel ze studiów. Żeby tego dokonać, będą musieli zmierzyć się ze swoją przeszłością... Główny wątek, czyli dochodzenie, sam w sobie nie powala, a w dodatku jest do bólu przewidywalny (obiecywanego na okładce niespodziewanego zwrotu akcji nie zaznałam, bo domyśliłam się wszystkiego mniej więcej w połowie). Ponadto znaczna część książki to wspominki bohaterów, różne migawki z ich przeszłości, przemyślenia, które są na początku o tyle irytujące, że ciężko znaleźć jakikolwiek związek między nimi a głównym wątkiem. Dopiero później, wraz z upływem stron, wszystko zaczyna stopniowo nabierać sensu... Ale tylko teoretycznie. Dla mnie bowiem zachowanie bohaterów, zwłaszcza pod koniec, było absurdalne, a jego uzasadnienie - niewiarygodne. Niby wiadomo, dlaczego postąpili tak, hm, niestandardowo, niby zostało to niebezpośrednio wyjaśnione, ale mnie nie przekonało. Jest jednak druga, bardziej udana strona "Foreign Bodies". Strona, w której Hwee Hwee Tan dotyka problemu młodych ludzi, którzy nie bardzo jeszcze wiedzą, jak mają żyć. Zmagają się z przeszłością, próbują przejść do porządku dziennego nad wyrządzonymi im niegdyś krzywdami, nie mają pomysłu na siebie, celów i ambicji oraz unikają życia, zatracając się w używkach i hazardzie. Ich problemy sprowadzają się w zasadzie do jednej rzeczy - niesprawiedliwości, która jawi się tutaj jako największa bolączka współczesnego świata. To w niej leży źródło nieszczęść bohaterów i to z nią, każdy na swój własny sposób, jakoś tam próbują walczyć. Pomaga im w tym (co mnie tyleż rozczarowało, co znużyło) wiara w Boga. Tan pisze o tym wszystkim naprawdę świetnie, używając rewelacyjnego, płynnego języka, ironicznie i bez owijania w bawełnę. W ciekawy i porywający sposób snuje swoją opowieść, która sama w sobie jest już niestety mniej ciekawa i porywająca. Na koniec wspomnę jeszcze, że dzięki tej książce udało mi się posmakować trochę Singapuru. Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy o tamtejszym prawie, zasadach, obyczajach, które zostały zaprezentowane na zasadzie kontrastu z Zachodem. Ponadto autorka opisała to miejsce (bardzo osobiście zresztą) jako... do granic możliwości nudne i nieciekawe. No cóż, nie przekonała mnie. Wolałabym sama sprawdzić, jak to tak naprawdę z tym Singapurem jest ;) "Foreign Bodies" to pierwsza powieść pisarki; Singapurka zadebiutowała nią w wieku 23 lat. Choć książka mnie nieco rozczarowała, choć nie przypadło mi do gustu zakończenie ani motyw poszukiwań Boga, to jednak, w ostatecznym rozrachunku, było to ciekawe doświadczenie. Uważam, że w Hwee Hwee Tan drzemie spory potencjał, dlatego nie zawaham się przygarnąć drugiej jej książki, "Mammon Inc.", jeśli tylko pojawi się na, dajmy na to, BookMoochu. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||