...fascynacje, frustracje i fantazje
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      



,

statystyka

Wpisy z tagiem: Bloomsbury

sobota, 13 lutego 2010
("Koralina")




Szczury, guziki zamiast oczu, mgła i ponure, ciemne korytarze. Raczej nie tego spodziewa się Coraline, gdy wprowadza się z rodzicami do starego, wielkiego domu - tak wielkiego, że podzielono go na kilka osobnych mieszkań.

Rodzice dziewczynki, zapracowani i - bądźmy szczerzy - nudni, nie zawsze mają czas czy też ochotę na zabawę z nią. Pewnego dnia Coraline, pozostawiona sama sobie, znajduje tajemnicze drzwi prowadzące do alternatywnej wersji domu, zamieszkałego m.in. przez jej drugich rodziców, którzy chcą, żeby dziewczynka została z nimi już na zawsze. Kuszą pysznym jedzeniem, wspólnym spędzaniem czasu, ciekawymi grami, ale... Coraline czuje (to chyba przez te czarne guziki wszyte w miejsce oczu), że coś jest nie tak. I rzeczywiście: już niedługo będzie musiała się zmierzyć i z czającym się tam złem, i z własnymi słabościami.

"Coraline" to urocza i ciepła opowieść, wypełniona sympatyczną grozą, taką pocieszną i niewinną, jakiej nie czułam od wielu, wielu lat. Gaiman ulepił tę historię z do granic możliwości prostych zdań, złożonych z równie prostych, lecz staranie i trafnie dobranych słów, zaś między wierszami ukrył przesłanie - nie jakość szczególnie głęboko, by młodsi czytelnicy mogli je łatwo znaleźć, ale też nie w sposób irytująco nachalny czy narzucający się. Wiele rzeczy pozostaje w sumie niewyjaśnionych; sama historia sprawia wrażenie jakby wyjętej z kontekstu, ale nie czułam niedosytu po zakończeniu lektury. Wręcz przeciwnie - w tym przypadku niedopowiedzenia dodają całości smaczek i mają pozytywny wpływ na jej odbiór.

Po raz kolejny upewniłam się, że tego typu minimalizm i oszczędność słów mogą być o wiele piękniejsze od bogactwa opisów, ale też są - nad czym ubolewam - nieczęsto spotykane w świecie literatury. No cóż, zbudowanie atmosfery, przekazanie, co się ma do przekazania, w jak najkrótszej formie jest przecież nie lada sztuką.

"Coraline" to jeden z "must-readów" moich ewentualnych dzieci :)