Ostatnie wpisy
Zakładki:
Przeczytane
Dla bibliofilów
Zaglądam
Kontakt
Tagi
![]() |
Wpisy z tagiem: Abacus
czwartek, 21 stycznia 2010
("Żona pilota") ![]() Gdy Jack Lyons ginie w tajemniczej katastrofie lotniczej, wdowa po nim, Kathryn, musi nie tylko sama stawić czoła tej ogromnej tragedii, ale też wesprzeć nastoletnią, bardzo przywiązaną do ojca córkę, Mattie. Z czasem jednak pewne elementy układanki przestają do siebie pasować - pojawiają się absurdalne teorie na temat śmierci Jacka, a w jego rzeczach kobieta znajduje różne dziwne zapiski. Z czasem Kathryn odkrywa, że wcale nie znała swojego męża. Rozpoczyna więc prywatne dochodzenie, by dowiedzieć się, kim tak naprawdę był mężczyzna, którego pokochała i z którym spędziła tyle lat. Przyjemność z odkrywania, jakie to drugie życie prowadził Jack, zepsułam sobie podczas szperania w necie. Nadziałam się niechcący na spojlera, którego nie powinno w tamtym miejscu być. Mimo to powieść nadal czytało mi się przyjemnie. Zrelaksowała mnie, jak na przyzwoite czytadło przystało, i nie przytłoczyła rzekomym ciężarem, który straszy z okładki. Po pierwsze dlatego, że język jest w miarę konkretny; bohaterka nie jęczy i nie lamentuje przez pół książki jak niewydarzona Josie z "Pomaluj to na czarno", ale też nie popełnia jakichś błyskotliwych, chwytających za serce spostrzeżeń. A po drugie dlatego, że całość jest mniej więcej na poziomie mojego ulubionego ;) cyklu z TVP, Okruchy życia - a ten nie rusza mnie ani trochę. Jedynie motyw dotyczący tego drugiego życia nieco mnie przeraził - ale nie tyle historia wysnuta przez autorkę, co zagadnienie samo w sobie. No cóż, nie mam zamiaru przeprowadzać żadnych dochodzeń, więc pozostaje mi tylko ślepo wierzyć, że to, co wiem o swoich bliskich, jest mniej więcej prawdą. Całość ogólnie sprawia wrażenie zubożonej wersji Jodi Picoult. Ze Shreve miałam dotąd do czynienia tylko raz - kilka lat temu przeczytałam "Szkiełka na piasku". Były jednak (zakładając, że czas nie wypaczył mi wspomnień) sympatyczniejsze od "The Pilot's Wife" - ale i ta ostatnia w swym gatunku nie jest wcale taka najgorsza :) | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||