Ostatnie wpisy
Zakładki:
Przeczytane
Dla bibliofilów
Zaglądam
Kontakt
Tagi
![]() |
Wpisy z tagiem: Pan Books
niedziela, 28 lutego 2010
("Dom w Riverton") ![]() Do Grace, staruszki, która kiedyś była służącą w Riverton, zgłasza się kobieta, która zamierza nakręcić film o pewnym wydarzeniu sprzed laty: tragicznym samobójstwie utalentowanego poety, którego świadkami były siostry Hartford, Hannah i Emmeline. To nieoczekiwane spotkanie uruchamia lawinę bolesnych wspomnień. Grace jeszcze raz musi zmierzyć się z przeszłością oraz z pewną tragiczną tajemnicą, która się w niej kryje. Powieść momentami wydaje się zbyt rozwleczona. Grace snuje swą historię niespiesznie; rozpoczyna kolejne wątki, które zdają się nie mieć większego znaczenia i wpływu na zakończenie, czyli samobójstwo poety, o którym dowiadujemy się już na początku. Nie ma co się nastawiać na szukanie tutaj części składowych niezbędnych do rozwiązania zagadki. "Dom w Riverton" jest raczej kroniką rodzinną, w której tragiczna śmierć - niejako podstawa całej historii - odchodzi na dalszy plan. I jako ta kronika jest świetna, ale jako quasi-kryminał już nie bardzo. Do rozwleczenia przyczyniają się też liczne drobiazgowe i skrupulatne opisy. Mnie, zwolenniczce zwięzłości, ciężko było się odnaleźć w tej obfitości epitetów i szczegółów. Zdecydowanie nie jest to moja bajka. To wszystko jednak nie ma najmniejszego znaczenia. Powieść ma bowiem niesamowitą atmosferę, która rekompensuje wszelkie ewentualne niedogodności i sprawia, że z czasem przestaje się je dostrzegać, zatracając się w latach 20 ubiegłego wieku i w słabo oświetlonych korytarzach wiejskiej rezydencji. Lata 20 w wykonaniu Morton urzekają przemianami społecznymi: stopniowym rozkwitem swobody, rozluźnieniem etykiety oraz coraz bardziej figlarnymi rozrywkami. Są absolutnie czarujące i fascynujące, ale też i smutne, gdyż wciąż jeszcze pada na nie cień minionej wojny. Wiejska rezydencja natomiast, z przemykającą po kątach służbą, wystawnymi kolacjami i całym mnóstwem mniej lub bardziej ponurych pomieszczeń, nadaje powieści atmosferę tajemniczości, poraża angielskim chłodem oraz arystokratyczną wytwornością i siłą rzeczy nasuwa skojarzenia z "Okruchami dnia" Kazuo Ishiguro. No i to zakończenie. Pod koniec, gdy Grace zaczęła w końcu bezpośrednio zmierzać do szczegółowego wyjaśnienia, co się wówczas wydarzyło, czułam, że nie będę zaskoczona. Myślałam, że wiem, jak to się skończy; nie, pardon, ja wiedziałam, że wiem. Nic bardziej mylnego. Oczywiście nic Wam nie powiem, ale wierzcie mi, że pisarka sprytnie sobie to wszystko wykoncypowała. Innymi słowy - jest atmosfera, tajemnica i świetnie nakreślone tło społeczno-obyczajowe. Nie wiem jak Wam, ale mi to wystarczy, by przepaść na długie godziny. | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||