...fascynacje, frustracje i fantazje
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      



,

statystyka

Wpisy z tagiem: Videograf II

czwartek, 19 lutego 2009



Ta książka boli.

Na tyle, że miałam łzy w oczach kilka godzin po skończeniu lektury. I następnego dnia, gdy zaczęłam o niej myśleć, też.

"Musimy porozmawiać o Kevinie" to wstrząsająca historia przeciętnej amerykańskiej rodziny, w której jednak coś poszło nie tak. Tytułowy Kevin wyszedł pewnego dnia do szkoły i z zimną krwią zamordował dziewięcioro swoich kolegów, nauczycielkę oraz pracownika bufetu.
Powieść napisana jest w formie listów jego matki, Evy, do ojca. Teraźniejszość, tj. czasy po tym potwornym wydarzeniu, przeplata się z przeszłością. Eva opisuje odwiedziny u Kevina w więzieniu, relacjonuje, jak sobie radzi ze świadomością, że jej życie legło w gruzach, oraz wspomina czasy przed urodzeniem Kevina, potem ciążę, jego dzieciństwo i życie całej rodziny aż do Czwartku (tak właśnie nazywany jest tutaj ów koszmarny dzień). Listy po części spełniają funkcję terapeutyczną, pomagają kobiecie uporać się z tą tragedią i świadomością, że urodziła potwora, po części zaś mają jej pomóc w znalezieniu odpowiedzi na jedno pytanie: dlaczego?

Szczerość Evy uderza od samego początku. Kobieta nie upiększa swojej historii i nie usprawiedliwia się. Otwarcie przyznaje, że nie chciała Kevina - choć może nie tyle nie chciała, co liczyła, że gdy go urodzi, przepełnią ją te ciepłe, macierzyńskie uczucia, które podobno pojawiają się w takim momencie u wszystkich sceptycznie nastawionych do macierzyństwa kobiet. Na ciążę zdecydowała się ze względu na męża, Franklina, który miał swoją sielankową, entuzjastyczną wizję tatusiostwa: rodzinnych wycieczek, wspólnego grania we frisbee i wpajania potomkowi amerykańskich ideałów.
Gdy Kevin przyszedł na świat, Eva nie poczuła jednak gwałtownego napływu instynktu macierzyńskiego. Jak sama stwierdziła, "dziecko to dziecko". Od samego początku nie czuła więzi ze swoim synem, a w miarę upływu lat przepaść między nimi się pogłębiała. Kobieta była zawiedziona: opieka nad własnym dzieckiem nie przyniosła jej oczekiwanej satysfakcji, pracę, którą tak lubiła, musiała ograniczyć, a Franklin, zamiast ją wspierać, traktował ją jak wyrodną matkę.
Ojciec natomiast był zupełnym przeciwieństwem Evy. Zaślepiony miłością do Kevina, zawsze stawał po jego stronie, bronił go i usprawiedliwiał. Rozpieszczał go i dbał, by niczego mu nie brakowało, począwszy od rzeczy materialnych (a nie było to trudne, ponieważ byli zamożni), po - jak mu się przynajmniej wydawało - wsparcie emocjonalne. Namiętnie - i naiwnie - pielęgnował w sobie wyobrażenie o idealnej, amerykańskiej rodzinie i żył radosną iluzją.
Kto zawinił bardziej? Oziębła matka czy pobłażliwy do granic możliwości ojciec?
I czy można w tym przypadku mówić o jakiejkolwiek winie rodziców? W końcu Kevin był od samego początku złośliwy i wyrachowany - już od urodzenia, kiedy to nie chciał ssać piersi i nieustannie wrzeszczał. Nie bez powodu nianie bardzo szybko rezygnowały z opieki nad chłopcem, a rodzice przenosili swoje pociechy do innych grup, żeby nie miały z nim kontaktu. A im starszy był, tym było gorzej.
Czy Kevin był taki, ponieważ od początku instynktownie czuł, że matka go nie chciała? Czy może po prostu był taki "sam z siebie"? Co należy obarczyć odpowiedzialnością za zachowanie chłopca: geny czy środowisko, w jakim się wychował? Co tak naprawdę sprawia, że człowiek staje się bestią?
Czy tej tragedii, jaka wydarzyła się w Czwartek, można było w jakiś sposób uniknąć?
I wreszcie: dlaczego takie makabryczne rzeczy dzieją się w Stanach z taką częstotliwością?

Autorka nie podaje odpowiedzi na to popularne ostatnio pytanie "dlaczego?". Ona skłania nas, byśmy sami spróbowali ją znaleźć. A najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że takiej odpowiedzi nie ma.

Książka jest świetnie skonstruowana. Trzyma w napięciu przez cały czas, ale jest to napięcie pełne bólu. Eva stopniowo ujawnia różne sekrety, opisuje wydarzenia, powoli kształtując nam obraz wszystkich członków rodziny. A robi to w tak realistyczny, tak doskonały sposób, że miałam uczucie, że jestem tam razem z nimi; że na własne oczy obserwuję zmagania Evy i okrutne występki Kevina. Zakończenie niby jest oczywiste od samego początku, ale niesamowicie zaskakuje.

"Musimy porozmawiać o Kevinie" jest brutalną, wstrząsającą lekturą, burzącą mit idealnej amerykańskiej rodziny i
przekraczającą wszelkie bariery. Lekturą, która wzrusza do głębi, skłania do myślenia i łamie serce.
Czuję się jednocześnie odrętwiała i silnie poruszona. Mam ochotę przeczytać tę powieść jeszcze raz, żeby sprawdzić, czy się przypadkiem nie pomyliłam - czy Kevin rzeczywiście był taki zły, matka tak pozbawiona instynktu, a ojciec tak naiwny. Żeby ponownie spróbować znaleźć odpowiedź.

To jest jedna z tych książek, które po prostu trzeba przeczytać.