Ostatnie wpisy
Zakładki:
Przeczytane
Dla bibliofilów
Zaglądam
Kontakt
Tagi
![]() |
Wpisy z tagiem: Diamond Books
środa, 02 września 2009
![]() Etsu Inagaki Sugimoto urodziła się w 1876 roku w prowincji Echigo. Miała zostać kapłanką, jednak przewrotny los rzucił ją gdzieś indziej - do USA, kraju młodszego niż ród, z jakiego się wywodziła, gdzie została żoną japońskiego handlarza. Wiele lat później, gdy mieszkała w Nowym Jorku, opisywała swoje wspomnienia z młodości dla filadelfijskiej gazety. W 1925 roku zostały one wydane w formie książki, jako "Córka samuraja". Druga połowa XIX wieku była w Japonii czasem burzliwych, dynamicznych przemian - otworzono granice, zlikwidowano shogunat, powrócono do władzy cesarskiej. Japonia gwałtownie zaczęła dążyć do modernizacji, garściami czerpiąc z zachodnich wzorców. Tak zwana nowoczesność brutalnie wtargnęła do Japonii i rozpoczęła walkę z tradycją. Skutki tych zmian były boleśnie odczuwalne dla starego samurajskiego rodu Inagakich. Ojciec Etsu zajmował wcześniej w prowincji Echigo wysokie stanowisko, jednak utracił je na skutek reform. Jak wszyscy samuraje, stracił majątek, przywileje i oparcie, jakie dawał mu poprzedni system. Nikt jednak na szczęście nie był w stanie pozbawić go tradycyjnych japońskich wartości - i to one były dla niego podporą, gdy próbował ułożyć sobie życie na nowo. Sugimoto z właściwą dla japońskiego poczucia estetyki subtelnością opisała starcie dwóch odmiennych kultur, wyciągając zarazem dość odważne, jak na żyjącą w tamtych czasach Japonkę, wnioski. Choć sama nie znała już feudalnej Japonii, swoje opowieści oparła na rodzinnych legendach i wspomnieniach; na obserwacjach codziennego życia, kiedy to jej rodzice pielęgnowali stare tradycje i zwyczaje, sięgając jednocześnie, w ramach kompromisu i zdrowego rozsądku potrzebnego do przetrwania, po nowoczesność. Nie mogła czuć tego, co ojciec, gdy zmuszony był wyprzedawać stare rodzinne pamiątki, by mieć pieniądze na życie. Nie była w stanie pojąć bólu swojej bardzo konserwatywnej babci, gdy w domu po raz pierwszy, na przekór buddyjskim wierzeniom, pojawiło się mięso. I choć teoretycznie opisywała te i inne wydarzenia ze swojego, dość nowoczesnego punktu widzenia, potrafiła też w bardzo przejmujący sposób przekazać uczucia i poglądy rodziny. Powieść mnie oczarowała, ale też niesamowicie wzruszyła, akcentując koniec tej dawnej, niesamowitej Japonii i zarysowując losy ludzi, którzy nie potrafili bez niej żyć. Miałam nawet pewien żal do Sugimoto, że tak łatwo przyszło jej zaakceptować amerykański styl życia i że z taką ufnością i nadzieją patrzyła w przyszłość. Bardzo jestem ciekawa, jak potoczyły się jej późniejsze losy, po tych opowiedzianych w książce. Warto sięgnąć po "Córkę samuraja" - dla opisanych w niej legend i ciekawostek, dla tego burzliwego kawałka historii, dla subtelnego języka, dla tak egzotycznego dla Europejczyków punktu widzenia. Zaś dla osób, które mają choćby najmniejsze ciągoty w kierunku Japonii, jest to, uważam, pozycja obowiązkowa.
poniedziałek, 29 grudnia 2008
To najsłynniejsze chyba dzieło doktora Inazo Nitobe ukazało się w roku 1900, niedługo po tym, jak Japonia otworzyła się na świat. Głównym celem autora było przybliżenie wciąż jeszcze egzotycznej, niezrozumiałej kultury Kraju Kwitnącej Wiśni zachodnim czytelnikom. Książka dzieli się na krótkie rozdziały opisujące różne aspekty bushido - począwszy od źródeł, z jakich się ono wywodzi, poprzez takie wartości jak honor, wierność i prawdomówność, aż po samobójstwo czy rolę kobiety w życiu samuraja. Lekki i przystępny język oraz ilość stron (zaledwie 128) są niewątpliwym atutem dla osób, które chciałyby się czegoś o kodeksie samurajskim dowiedzieć, jednak nie mają w sobie tyle samozaparcia, by się przebijać przez opasłe, zawile napisane tomiszcza. Niestety ilość stron jest w tym przypadku wprost proporcjonalna do zawartości. Mam wrażenie, że Inazo Nitobe nie zgłębił tematu, a jedynie pobieżnie opisał jego najbardziej charakterystyczne punkty. W zasadzie, poza paroma ciekawostkami, nie znalazłam w tej książce nic, czego nie wyczytałam wcześniej między wierszami w prozie Jamesa Clavella, Yasushi Inoue czy nawet Takashi Matsuoki, a nie mogę powiedzieć, żebym była w tym temacie jakoś szczególnie obryta. Z tego powodu mogę polecić "Bushido - duszę Japonii" jedynie osobom, które niewiele miały do czynienia z samurajskimi zwyczajami. Wielkim minusem książki są ciągłe porównania do europejskiej kultury. Autor bez przerwy cytował Biblię oraz dzieła zachodnich twórców, począwszy od Millera, na Szekspirze kończąc. Rozumiem, że te porównania i cytaty miały pomóc zrozumieć gaijinom istotę bushido i naprawdę nie wątpię, że znakomicie spełniły swoją funkcję w roku 1900, w czasach gdy Japonia wciąż była owiana mgłą tajemnicy. Nie jestem jednak pewna, czy ten patent może się nadal sprawdzać w dzisiejszych czasach, ponad sto lat od ukazania się książki. Takie cytaty z Ruskina mogą współczesnego czytelnika najzwyczajniej znudzić. Z drugiej strony, Inazo Nitobe przytoczył w swojej pracy anegdoty, historie i przykłady ilustrujące opisywane zasady. Ubarwiają one książkę i ponownie pomagają zrozumieć pewne reguły, jakimi rządziło się bushido. Są, moim zdaniem, najmocniejszą stroną "Bushido - duszy Japonii" i odczuwam pewien niedosyt, gdyż mogłoby nawet być ich więcej. Pomimo pewnych wad, które to wadami stały się dopiero współcześnie, uważam, że Inazo Nitobe odwalił kawał dobrej roboty. Swój cel, o którym wspomniałam na początku, na pewno osiągnął, gdyż pod tym względem książka skonstruowana została w znakomity sposób. Gorąco polecam "Bushido - duszę Japonii" osobom, które chciałyby się dopiero zapoznać z kodeksem samurajów lub które posiadają już na ten temat pewną wiedzę, ale chciałyby ją sobie poukładać.
wtorek, 16 grudnia 2008
Yasushi Inoue zalicza się do najważniejszych współczesnych pisarzy Japonii. Był wielokrotnie nagradzany, kilkakrotnie kandydował nawet do literackiej Nagrody Nobla. Mnie natomiast nie zachwycił. Akcja "Samurajskich chorągwi" dzieje się w Japonii w XVI wieku, w czasach gdy potężne klany toczą ze sobą krwawe wojny o ziemie i władzę. Książka w dużej mierze oparta jest na faktach. Wiele postaci opisanych w niej żyło naprawdę. Tak naprawdę "Samurajskie chorągwie" są jednym wielkim, niemal dwustustronicowym zapisem walk i podbojów Shingena. Brakowało mi tutaj kontekstu, jakiegokolwiek tła dla następujących po sobie w ekspresowym tempie wydarzeń. Brakowało opisów, które mogłyby oddziaływać na moją wyobraźnię i pomóc przenieść mi się duchem do średniowiecznej Japonii. Odnosi się to także do samego głównego bohatera. Nie poznałam go. Nie znałam jego toku rozumowania. Nie wiedziałam, czym kierował się przy podejmowaniu decyzji. Czy odnosił sukcesy jako strateg, bo był wyjątkowo inteligentny? Kierowało nim przeczucie? Miał wyjątkowe szczęście? I nie, Kansuke nie był fascynująco tajemniczy. Był irytująco niedookreślony. Jeśli rzeczywiście traktować tę książkę jako suchy zapis walk, to muszę przyznać, że jest dość interesująca i napisana poprawnie. Uważam jednak, że to za mało, żebym mogła ją komuś z czystym sumieniem polecić.
A tak miał wyglądać Kansuke Yamamoto:
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||