...fascynacje, frustracje i fantazje
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

,

statystyka

ekranizacje

sobota, 16 kwietnia 2011



Czy wiecie, że 6 kwietnia odbyła się premiera miniserialu produkcji BBC, "The Crimson Petal and the White"? Na podstawie genialnej zresztą powieści Michela Fabera o tym samym tytule? Bo ja do tej pory nie wiedziałam, natknęłam się teraz na tę informację zupełnie przypadkiem :)


Serial składa się z czterech odcinków. W roli Sugar wystąpiła Romola Garai.

Tutaj możecie zobaczyć krótką zapowiedź.

piątek, 18 czerwca 2010



Film ten (którego polski tytuł brzmi "Bojaźń i drżenie") oparty na autobiograficznej książce Amélie Nothomb wydanej u nas jako "Z pokorą i uniżeniem", leciał sobie jakiś czas temu w telewizji. (Swoją drogą - czy branże książkowa i filmowa nie mogą się jakoś zgrać z tymi tytułami?!) Gdy do niego zasiadłam, byłam przekonana - nie bezpodstawnie zresztą - że oto za chwilę obnażone zostaną przede mną prawdy dotyczące funkcjonowania japońskiej korporacji, z jej hierarchicznym porządkiem, egzotyczną, specyficzną atmosferą i niezrozumiałymi dla gaijinów niuansami. O tym miał być ten film. Dlatego poczułam się oszukana, gdy zdałam sobie sprawę, że "Bojaźń i drżenie" to przede wszystkim opowieść o pewnej, wybaczcie tę bezpośredniość, kretynce, zaś japońska korporacja jest tu zaledwie tłem do wydarzeń, a zderzenie kultur sprawą drugorzędną.


Rozdrażnił mnie ten film jak mało co. Główna bohaterka, Amélie, przyjeżdża do Japonii, by pracować w tamtejszej korporacji, i nie wkłada najmniejszego wysiłku w to, by poznać panujące tam zwyczaje i zasady. Najmniejszego. Zachowuje się, jak gdyby wciąż była w Europie (zresztą z takim nastawieniem powinna była w niej zostać) i dziwi się, że nie podoba się to współpracownikom. Jest niemożliwie zuchwała. Zero pokory, zero wrażliwości - zamiast tego całe pokłady arogancji i ignorancji ukryte pod cieniutką warstewką wątpliwej jakości poczucia humoru (które rozpoznałam raczej intuicyjnie). Ta lekceważąca postawa Amélie, jej kpiący stosunek do japońskiej obyczajowości, głupkowate zachowanie oraz ogólne nierozgarnięcie umysłowe (miała na przykład problem z dopilnowaniem, by w kilku toaletach na krzyż nie brakowało papieru) tak mnie zirytowały, tak przysłoniły całą resztę filmu, że poza ogólnym rozdrażnieniem niewiele z niego wyniosłam. Do końca dobrnęłam tylko dzięki sile woli i samozaparciu.
I jeśli cała ta historia rzeczywiście oparta jest na faktach, to ja panią Nothomb pozdrawiam serdecznie...

Książki "Z pokorą i uniżeniem" nie czytałam (i nie mam zamiaru), ale podobno ekranizacja jest jej wierna. Z autorką miałam zresztą do czynienia tylko raz (wymęczyłam "Słownik imion własnych" dawno temu) i za dalsze tego typu przygody dziękuję. Utwory tej pani - jej sposób postrzegania świata, owo wątpliwe poczucie humoru, jej z lekka groteskowe i mocno specyficzne ścieżki rozumowania - to zdecydowanie nie moja bajka. Nothomb to jedna z tych pisarek, których popularności jakoś nie potrafię zrozumieć.

wtorek, 18 maja 2010



Jestem dość świeżo po obejrzeniu "Tai-Pana", ekranizacji powieści Jamesa Clavella, i przepełnia mnie taki niesmak, że przyszłam go tu z siebie króciutko wyrzucić.


Generalnie nie potrafię traktować tego filmu jako odrębny, niezależny byt, nie umiem oddzielić go od książki, więc moja ocena opiera się głównie na porównaniu tych dwóch form. Najpierw więc, dla uzyskania pełnego obrazu, odsyłam do mojej
notki o wrażeniach z lektury.


Mój niesmak wynika w dużej mierze z tego, że wspaniałą, wielowątkową, pasjonującą historię napisaną z niesamowitym rozmachem i dbałością o detal, przekształcono w miałką, płytką opowiastkę.
Większość wątków wycięto, pozostawiając jedynie ten główny - a przecież w powieści było ich mnóstwo! Przyznaję jednocześnie, że te smutne ochłapy, jakie zostały po rzezi dokonanej na książce, były jej wierne. Jednak w żadnej mierze nie ratuje to sprawy, gdyż to, co widzimy na ekranie, jest proste jak budowa cepa i ma niewiele wspólnego ze swoim złożonym, barwnym pierwowzorem.
Gra aktorska, zwłaszcza Bryana Browna, który wcielił się w główną postać, Dirka Struana, jest raczej średnia. Książkowy Dirk był mężczyzną silnym i przebiegłym, twardzielem, jakich mało, w filmie natomiast widać wiecznie zdziwionego przeciętniaka. Zresztą wszyscy bohaterowie zostali przedstawieni dość płytko. W powieści każdy jeden z nich był nieschematyczny, skomplikowany i wyrazisty, tutaj zaś mamy ludzi, których od razu można jednoznacznie ocenić i wrzucić do odpowiedniej szufladki biały/czarny. Zabrakło mi także tej cudownej chemii między Dirkiem a Mei-Mei (a jest to wg mnie jeden z tych niezapomnianych romansów książkowych) oraz rywalizacji między Struanem a Brockiem, tak pełnej wyrachowania, chłodnych kalkulacji i napięcia, tak podszytej nienawiścią i determinacją.
Tła obyczajowego są w filmie ilości śladowe. Gdzie to zderzenie kultur? Gdzie zestawienie najbardziej wyrazistych cech Chińczyków i Europejczyków? Gdzie ten zarys sytuacji politycznej wszystkich zaangażowanych państw?

Innymi słowy - książka została okrojona w każdy możliwy sposób, w każdym możliwym aspekcie.
I naprawdę nie obchodzi mnie to, że na produkcję filmu znaczny wpływ miały chińska cenzura oraz cięcia w budżecie. Oceniam efekt, a ten jest, delikatnie mówiąc, niezadowalający.

Jeśli chcielibyście zacząć przygodę z "Tai-Panem" od filmu, to naprawdę gorąco, gorąco Wam to odradzam. Równie gorąco natomiast zachęcam Was do lektury powieści Clavella, ta jest bowiem wyśmienita.

13:39, germini , ekranizacje
Link
niedziela, 03 stycznia 2010

Rok temu pisałam o ekranizacjach, które mieliśmy obejrzeć w 2009 na ekranach kin. Teraz, z perspektywy czasu, okazuje się, że nie wszystkie informacje, które wykopałam w sieci i zebrałam do kupy, okazały się prawdziwe. Część filmów została przesunięta, o innych słuch wszelki zaginął. Toteż tym razem postanowiłam być ostrożniejsza :)



Na pierwszy ogień idą pewniaki.

Fani (czy raczej fanki) Nicholasa Sparksa będą mieć dwa powody do filmowej radości. Pierwsza z nich to "Dear John" (tytuł polskiego przekładu powieści to "I wciąż ją kocham"),



a drugi - "The Last Song" (książka nie ukazała się jeszcze w Polsce, ale to pewnie tylko kwestia czasu).





Ekranizacja "Alicji w Krainie Czarów" Tima Burtona to jedna z premier 2010, których nie mogę się doczekać. Zachwalać ani reżysera, ani aktorów, myślę, nie trzeba :)





"Shutter Island" to kolejna przeniesiona na ekran powieść Dennisa Lehane'a (polski tytuł książki to "Wyspa skazańców", a filmu - "Wyspa tajemnic", czyli znowu zamieszanie...). Nie miałam jeszcze do czynienia z książkami tego autora, ale chętnie je poznam, zwłaszcza że film "Rzeka tajemnic" wywarł na mnie kiedyś spore wrażenie, a "Wyspa skazańców" czeka na półce.




W 2010 będzie można także obejrzeć ekranizację "The Lovely Bones" ("Nostalgii anioła") Alice Sebold,



"Eat, Pray, Love" ("Jedz, módl się, kochaj") Elizabeth Gilbert,




oraz "Generation P"
Wiktora Pielewina pod tytułem "Wow! (Generation P)".


Miłośnicy Pratchetta dostaną wreszcie na pożarcie "Going Postal" ("Piekło pocztowe"), dwuczęściowy film telewizyjny, który raczej nie wyjdzie jednak poza UK.



Fanki popularnej sagi autorstwa Stephenie Meyer z całą pewnością nie mogą się już doczekać filmu "Eclipse". (Ja po obejrzeniu "Zmierzchu" dałam sobie spokój ;)).




Także kolejna część innego, równie popularnego cyklu zagości w tym roku na ekranach kin - "Harry Potter i Insygnia Śmierci: część I". (Z Potterem w wersji filmowej też dałam sobie spokój, jednak z innych powodów niż przy "Zmierzchu".)

Inna seria, która doczekała się ekranizacji, to "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" Ricka Riordana. Pierwszą część, "The Lightning Thief" "(Złodzieja pioruna"), będzie można obejrzeć już niedługo. (Przyznam, że nie słyszałam o tym wcześniej, ale wczoraj zobaczyłam w kinie trailer i fabuła wydała mi się sympatyczna :))



A pod koniec roku na ekrany kin ma wejść trzecia część cyklu C.S. Lewisa - "Opowieści z Narnii: Podróż Wędrowca do Świtu".


Możliwe, że jeszcze w 2010 roku odbędzie się premiera "Never Let Me Go" na podstawie powieści Kazuo Ishiguro o tym samym tytule ("Nie opuszczaj mnie"). (I, niestety, z Keirą Knightley, Kobietą o Jednej Minie.)


A teraz książki, które są właśnie - lub będą niedługo - ekranizowane, i które mają szanse ujrzeć światło dziennie w 2010/2011:
* "We Need to Talk About Kevin" ("Musimy porozmawiać o Kevinie") Lionel Shriver (przeczytajcie koniecznie!),
* "Game of Thrones" ("Gra o tron") George'a R.R. Martina (Aktualnie trwają prace nad pilotem serialu. Się nie mogę doczekać :) Też przeczytajcie!),
* "Pride and Predator", czyli bardzo luźna wersja "Dumy i uprzedzenia" Jane Austen ;),
* "The Winter Queen" ("Azazel") Borysa Akunina,
* "Vengeance: A Love Story" ("Gwałt. Opowieść miłosna") Joyce Carol Oates,
* "Jedenaście minut" i "Alchemik" Paulo Coelho.


Plus projekt Marilyna Mansona, "Phatnasmagoria: The Visions of Lewis Carroll", opowiadający o pisarzu, który cierpi na bezsenność i którego nawiedzają wizje dziewczynki o imieniu Alice... Jestem zaintrygowana, zwłaszcza że Manson nie tylko reżyseruje, ale także tworzy muzykę i występuje w roli głównej :)





I na koniec plotki, czyli książki, które podobno, może gdzieś, kiedyś, zobaczymy w wersji filmowej:

* "Bel Canto" ("Belcanto" :)) - Ann Patchett,
* "The Book Thief" ("Złodziejka książek") - Markus Zusak,
* "The Screwtape Letters" ("Listy starego diabła do młodego") - C.S. Lewis,
* "Boone's Lick" - Larry McMurtry,
* "Journey to the West" ("Wędrówka na Zachód"), jedna z czterech klasycznych powieści chińskich, której autorstwo przypisuje się Wu Cheng'enowi,
* "The Door" ("Zamknięte drzwi") Magdy Szabó,
* "Coin Locker Babies" ("Dzieci ze schowka") i "In the Miso Soup" Ryu Murakamiego.


A Wy na co wybierzecie się w tym roku do kina? :)

piątek, 30 stycznia 2009



Kilka dni po lekturze "Niebanalnej więzi" miałam okazję obejrzeć jej ekranizację, więc króciutko opiszę Wam wrażenia.

Adaptacja dość wiernie przedstawia wydarzenia opisane w książce. Kilka wątków jest okrojonych, kilka detali zmienionych, ale nie na tyle, by uznać to za niewybaczalne.
Gra aktorska jest bardzo dobra (Zoe Tapper i Anna Madeley w rolach głównych), a postacie wyglądają dokładnie tak, jak je sobie wyobraziłam. Samego Londynu nie ma w filmie zbyt wiele, ale i tak odczuwa się ten specyficzny, XIX-wieczny klimat. Na szczególną uwagę zasługuje jednak więzienie - tak mroczne, ciemne i przygnębiające, że aż ciarki przechodzą.

Ekranizacja ma jednak jeden dość poważny minus: brakuje jej tej tajemniczej otoczki, która jest w powieści. W zasadzie niemal od początku można się wszystkiego domyśleć, ale przyznaję jednocześnie, że pewne rzeczy zwyczajnie trudno było pokazać bez sugerowania innych.

Wszystkim, którzy chcieliby poznać historię Seliny i Margaret, gorąco polecam zacząć od książki (jak zresztą w większości przypadków). Film, owszem, można sobie obejrzeć, ale dopiero w drugiej kolejności :)

17:24, germini , ekranizacje
Link
sobota, 03 stycznia 2009

W porywach do 2010, bo wiadomo, jak to czasem z datami premier bywa ;)



6 lutego na ekrany kin wejdzie "Koralina i tajemnicze drzwi" na podstawie bestsellerowej książki Neila Gaimana. W tym samym miesiącu odbędzie się premiera "Wyznań zakupoholiczki" na podstawie powieści Sophie Kinselli.

6 marca swoją polską premierę będzie miał "Chłopiec w pasiastej piżamie" na podstawie powieści Johna Boyne'a (światowa odbyła się w sierpniu ubiegłego roku), a od 20 marca będzie można zobaczyć u nas "Hańbę" Coetzee z Johnem Malkovichem w roli głównej (światowa premiera była we wrześniu). Ponadto, mimo że to żadna premiera, w kinach ma pojawić się... "Przeminęło z wiatrem" z Vivien Leigh i Clarkiem Gable :)

Maj przyniesie nam premierę "Aniołów i demonów" na podstawie powieści Dana Browna. W rolach głównych wystąpią Tom Hanks oraz Ewan McGregor.

W lipcu oczywiście zobaczymy kolejną odsłonę przygód Harry'ego Pottera - "Harry Potter i Książę Półkrwi".

Tyle odnośnie premier w Polsce.


W czerwcu ma się odbyć światowa premiera ekranizacji "Bez mojej zgody" Jodi Picoult, z Cameron Diaz i Alecem Baldwinem.
W grudniu na ekrany kin w USA wejdzie adaptacja "Nostalgii anioła" Alice Sebold. Do nas film trafi zapewne dopiero w 2010 roku.

Poza tym 2009 rok ma nam przynieść ekranizację "Żony podróżnika w czasie" Audrey Niffenegger, "Amerykańskiej sielanki" Philipa Rotha, "Trzynastej opowieści" Diane Setterfield, "Drogi" Cormaca McCarthy'ego (z Viggo Mortensenem i Charlize Theron), "Tysiąca wspaniałych słońc" Khaleda Hosseini oraz nieprzetłumaczonej u nas "I, Lucifer" Glena Duncana (z Danielem Craigiem i Ewanem McGregorem). Obiła mi się także o uszy druga adaptacja "Muskając aksamit" Sarah Waters (pierwsza jest z 2002 roku), podobno z Evą Longorią oraz Beyonce w rolach głównych.

Dla fanów twórczości Paulo Coelho rok 2009 będzie wyjątkowo smakowity, gdyż będą mogli obejrzeć aż trzy adaptacje jego powieści. "Weronika postanawia umrzeć", z Sarah Michelle Gellar w roli tytułowej Veroniki, ma się u nas podobno pojawić w październiku. (Nie jest to jednak pierwsza ekranizacja tej książki - Japończycy sfilmowali ją w 2005 roku.) Ponadto 2009 ma przynieść "Alchemika", z Madonną i Jeremym Ironsem, oraz "Czarownicę z Portobello".

Wielbiciele Pratchetta dostaną adaptację "Piekła pocztowego". Niestety film nie nie wyjdzie pewnie zbyt prędko poza granice UK, więc najbardziej zdeterminowane osoby będą musiały sobie jakoś poradzić, żeby móc go obejrzeć.

Najbardziej mnie intryguje ekranizacja powieści Michela Fabera - "Szkarłatny płatek i biały". O samym filmie wiem tyle, że w roli Sugar ma wystąpić Kirsten Dunst. Nie mogę się już doczekać :)


Interesująco zapowiada się ten rok, nieprawdaż? :)