...fascynacje, frustracje i fantazje

,

statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Kelly Keaton: "Z ciemnością jej do twarzy"




Nie sądziłam, że da się połączyć mitologię grecką, zniszczony Nowy Orlean i paranormalne dziwy w taki sposób, żeby trzymało się to kupy, a co dopiero było przyjemne w odbiorze. A jednak! Kelly Keaton ze składników na pozór do siebie nie pasujących stworzyła rzecz spójną i intrygującą.


Aristanae Selkirk miała cztery lata, gdy matka oddała ją pod opiekę państwa. Teraz, po trzynastu latach, dziewczyna postanawia odnaleźć swoje korzenie i dowiedzieć się czegoś o rodzicach. Poszukiwania zaczyna od posępnego szpitala psychiatrycznego, gdzie trafiła i - jak się okazuje - wkrótce potem popełniła samobójstwo jej matka, zostawiając po sobie tajemniczy list adresowany do córki. List, który daje początek lawinie pytań i (paradoksalnie, bo miał ją przed tym uchronić) prowadzi Ari do Nowego Orleanu, miejsca jej urodzenia.
Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że Nowy Orlean przeszedł trzynaście lat wcześniej lekką metamorfozę i stał się własnością prywatną: po fali kataklizmów, jakie nawiedziły miasto, rząd nie kwapił się do jego odbudowy, toteż dziewięć najstarszych rodzin z tamtych okolic zawarło sojusz i wykupiło je na własny użytek. Wieść gminna niesie, że Nowy 2, jak teraz nazywa się miasto, stał się schronieniem dla odmieńców i siedliskiem przedziwnych zjawisk nadprzyrodzonych.
Ari zamierza początkowo wpaść tam tylko na chwilę, by zdobyć swój akt urodzenia i, jeśli szczęście dopisze, poznać nazwisko ojca. Zmuszona jest jednak zweryfikować swoje plany, gdy okazuje się, że ktoś czyha na jej życie, a sojusz zdaje się wiedzieć coś o jej pochodzeniu. A pewien przystojny młodzieniec, garść niezwykłych osobników i ekscentryczny tryb życia, jaki prowadzą, sprawiają, że dziewczyna szybko się tam zadomawia.

Najmocniejszą stroną powieści jest bohaterka - odważna, spontaniczna dziewucha, która nie boi się walczyć o swoje. W kryzysowych sytuacjach Ari się nie patyczkuje - jest nawet w stanie zwymyślać swojego śmiertelnego wroga, przed którym inni się trzęsą, a i tyłek komuś skopie, jeśli zajdzie potrzeba. Do tego potrafi wdać się w romans z osobnikiem, którego zna dosłownie chwilę - bez tęsknego wzdychania, umierania z miłości i tym podobnych cukierkowych uniesień. Zdecydowanie nie dogadałaby się z rozmemłaną Bellą, a nawet Edward wygląda przy niej jak przedszkolak.

Spodobał mi się też pomysł na miejsce akcji - zniszczony Nowy Orlean z jego ponurymi mieszkańcami, tajemnicami, historią. I wielobarwnym Mardi Gras tak cudownie kontrastującym z mrocznymi cmentarzami, po których grasują złodzieje (a później sprzedają znaleziska nieświadomym ich pochodzenia turystom). To miasto, zwłaszcza w takiej formie, ma spory potencjał i nie obrażę się, jeśli autorka poświęci mu więcej uwagi w kolejnych częściach cyklu.

"Z ciemnością jej do twarzy" czyta się szybko i sprawnie; sama nie wiem, kiedy dotarłam do ostatniej strony. Przyczyniły się do tego wartki język, krótkie, naturalne dialogi i pędząca akcja. Co się tyczy tego ostatniego, wszystko dzieje się tak szybko, że może nawet ociera się to o przesadę. Keaton nie daje czytelnikowi chwili wytchnienia, tylko zasypuje go kolejnymi informacjami i wciąga w łańcuch wydarzeń. Osobiście wolałabym, żeby zatrzymała się czasem na chwilę, szerzej zarysowała kontekst, uczucia bohaterki czy co tam jeszcze, jednak jestem pewna, że docelowa grupa odbiorców, czyli młodzież, będzie z takiego tempa zadowolona.

Jednak pomimo tej galopującej akcji, książka sprawia wrażenie zaledwie prologu, wprowadzenia do tego, co będzie się działo w kolejnych tomach (czy też może raczej kolejnym tomie; nie wiem, z ilu części ma się składać cykl). Jestem ciekawa, jak autorka postanowiła pokierować dalszymi losami Ari i mam nadzieję, że będę mogła je poznać w przyszłym roku (anglojęzyczna oryginalna wersja ma wyjść w lutym).

Oficjalna premiera "Z ciemnością jej do twarzy" odbędzie się 5 maja.
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak. A wszystkich zainteresowanych informacjami o serii i promocjami zachęcam gorąco do odwiedzenia oficjalnego profilu na FB: Z ciemnością nam do twarzy.




czwartek, 28 kwietnia 2011, germini
Tagi: ZNAK

Polecane wpisy

Komentarze
kornwalia.mikropolis
2011/06/15 20:42:22
Cześć, jeśli się zgodzisz to zapraszam do małej zabawy blogowej :) U mnie zobaczysz o co chodzi. Jeśli nie, to nie ma sprawy. A tak na marginesie - coś tu cicho u Ciebie ostatnio :]
-
mojaksiazkolandia
2011/08/10 17:38:18
jakieś czas temu czytałam i chociaż do tej pory raczej nie przepadałam za taką tematyką, to książka mi się spodobała i czekam teraz na drugą część :)
-
boopoland
2012/01/15 18:40:53
siema, planujesz jeszcze pisac tutaj o czymś?