...fascynacje, frustracje i fantazje



,

statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Jakub Małecki: "Dżozef"




Grzegorz Bednar to przeciętny polski dresiarz: chodzi na siłkę, wystaje z chłopakami pod blokiem, spotyka się z jakąś panną, której chyba nawet nie lubi, i próbuje złapać jakąś robotę. Pewnego dnia, na skutek spotkania z dość nieprzyjemnymi typami, trafia do szpitala ze złamanym nosem. Tam poznaje Kurza, wiecznie zabieganego biznesmena, Marudę oraz pana Staszka, czyli Czwartego, najbardziej zagadkową postać, która czyni ów pobyt w szpitalu - delikatnie mówiąc - niezwykłym. Bo pan Staszek bez przerwy czyta Conrada (zna go właściwie już na pamięć) i jest szalenie skryty w kwestii swojego pozaszpitalnego życia. To ostatnie zmienia się jednak, gdy dopada go gorączka: wtedy zaczyna opowiadać towarzyszom niedoli historię swojego życia. A im dłużej ją opowiada, w tym większy koszmar irracjonalnie zamienia się rzeczywistość wokół nich.

Cóż to za historia, co to za koszmar - nie zdradzę. Sama niewiele wiedziałam o tej książce, gdy zaczęłam ją czytać, i odkrywanie fabuły sprawiło mi nieprawdopodobną przyjemność. Stąd sprzeciwiam się wszelkim przejawom psucia takiej radochy innym.

Małecki stworzył rzecz głęboko osadzoną w polskich realiach, bardzo swojską i naturalną. Od pierwszych stron czułam się jak u siebie, jakbym obserwowała świat zza okna lub rozglądała się na ulicy: proste, zwyczajne dialogi, odruchy i zachowania, młodych ludzi bez większych perspektyw żyjących z dnia na dzień, szarą codzienność przeciętnej polskiej rodziny. Autor zadbał nawet o takie drobiazgi jak umiłowanie Grzesia do jeżyków czy narzekanie na szpitalne jedzenie. A po części nawet i wizytę na pogotowiu po spotkaniu z odzianymi w dres młodzieńcami miałam okazję przerobić. Tak więc klimat książki siłą rzeczy był mi bliski, znajomy i urzekł mnie od samego początku (co dziwne, bo przecież od tej naszej rzeczywistości najczęściej mam ochotę uciekać, a "urzekająca" to ostatnie słowo, jakim mogłabym ją określić).

Oczywiście ta swojskość nie jest jedyną zaletą powieści. Sama fabuła bezlitośnie wciąga, utrzymując równe dynamiczne tempo i odsłaniając przed czytelnikiem coraz więcej dziwów i tajemnic. Historię Grzesia przeplataną opowieściami Czwartego śledziłam z zapałem, choć nie od razu wiedziałam, o co w tym wszystkim chodzi i do czego Małecki zmierza. Dopiero z czasem zaczęła do mnie docierać wymowa powieści, jej symbolika i wielopłaszczyznowość, co było o tyle zaskakujące, że wcale się tam takich rzeczy nie spodziewałam. I okazało się, że tego klaustrofobicznego koszmaru, motywów żywcem wyjętych z jakiegoś horroru i innych demonów wcale nie trzeba odbierać dosłownie. Nagle "Dżozef" z jednowymiarowej powieści obyczajowej z elementami fantastyki przeistoczył się w rzecz zupełnie nieprzeciętną, głęboką, o konkretnym, silnym przesłaniu, które w innych okolicznościach mogłoby się wydawać troszkę zbyt naiwne, ale nie tutaj, nie w takim kontekście. I choć od kiedy skończyłam ją czytać minęło kilka dni, wciąż mnie zaskakuje, bo im więcej o niej myślę, tym więcej rzeczy odkrywam.

Co tu dużo mówić; "Dżozef" to kawał solidnej prozy. Potrafi zachwycić, zaskoczyć i skłonić do myślenia. Historia pana Staszka na dobre zadomowiła się w mojej głowie i podejrzewam, że nieprędko o niej zapomnę.
Polecam, oczywiście.

poniedziałek, 14 lutego 2011, germini

Polecane wpisy

Komentarze
kasandra_85
2011/02/14 22:07:52
Czytałam i zgadzam się, że książka jest świetna. Zaskoczyła mnie całkowicie i zrobiła naprawdę duże wrażenie. Polecam tym, którzy się jeszcze wachają:).
Pozdrawiam!!
-
2011/02/15 09:35:03
Witam, przyznam szczerze, że pierwsze słyszę, ale tak ciekawie o niej opowiedziałaś, że mam ochotę już jej szukać.
Pozdrawiam!
-
2011/02/15 10:04:55
Wiesz co ksiązką jest naprawdę bardzo ciekawa i warta przeczytania. Ja też wczesniej nie słyszałem o "Dżozefie" jednak po recenzji zakupiłem i jestem zachwycony :)
-
the_book
2011/02/15 14:32:39
Książka świetna. Czytałam i muszę przyznać, że tekst zachwyca: świeżością, fabułą...
Jednym słowem dobra rzecz:)
-
germini
2011/02/17 19:19:40
Kocie, no coś Ty ;) A tak głośno o niej ostatnio w blogosferze!
A jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości, to mam nadzieję, że pozostałe komentarze je rozwiały :)

Pozostali, :)
-
2011/02/17 22:54:20
haha ;-) Ja na razie wypożyczyłam Pawilon Kwiatu Brzoskwini i jestem dumna, bo to jedna z najnowszych nowości (haha) u mnie na stosiku.
Dobrej nocy, ja zaczynam dziś czytać Co widziały wrony
-
germini
2011/02/19 15:45:55
Kocie, miłej lektury! :)
Jeśli Cię to pocieszy, to ja też na ogół mało w nowościach siedzę. (Co widać ;)) A mój "Pawilon..." musi swoje odstać na półce, zanim po niego sięgnę :)
-
2011/02/22 20:25:16
Co prawda wolę literaturę należącą do kanonu klasyki, ale "Dżozef" mnie absolutnie zaskoczył. Książka jest świetna i bardzo wciągająca. Polecam!
-
2011/02/23 10:20:48
Jestem świeżo po lekturze "Dżozefa" i powiem, że jestem zachwycony. Skojarzył mi się z Magiem Fowlesa, feeria magicznych zdarzeń i cała książka w książce. Polecam!