...fascynacje, frustracje i fantazje

,

statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Neil Gaiman: "Coraline"

("Koralina")




Szczury, guziki zamiast oczu, mgła i ponure, ciemne korytarze. Raczej nie tego spodziewa się Coraline, gdy wprowadza się z rodzicami do starego, wielkiego domu - tak wielkiego, że podzielono go na kilka osobnych mieszkań.

Rodzice dziewczynki, zapracowani i - bądźmy szczerzy - nudni, nie zawsze mają czas czy też ochotę na zabawę z nią. Pewnego dnia Coraline, pozostawiona sama sobie, znajduje tajemnicze drzwi prowadzące do alternatywnej wersji domu, zamieszkałego m.in. przez jej drugich rodziców, którzy chcą, żeby dziewczynka została z nimi już na zawsze. Kuszą pysznym jedzeniem, wspólnym spędzaniem czasu, ciekawymi grami, ale... Coraline czuje (to chyba przez te czarne guziki wszyte w miejsce oczu), że coś jest nie tak. I rzeczywiście: już niedługo będzie musiała się zmierzyć i z czającym się tam złem, i z własnymi słabościami.

"Coraline" to urocza i ciepła opowieść, wypełniona sympatyczną grozą, taką pocieszną i niewinną, jakiej nie czułam od wielu, wielu lat. Gaiman ulepił tę historię z do granic możliwości prostych zdań, złożonych z równie prostych, lecz staranie i trafnie dobranych słów, zaś między wierszami ukrył przesłanie - nie jakość szczególnie głęboko, by młodsi czytelnicy mogli je łatwo znaleźć, ale też nie w sposób irytująco nachalny czy narzucający się. Wiele rzeczy pozostaje w sumie niewyjaśnionych; sama historia sprawia wrażenie jakby wyjętej z kontekstu, ale nie czułam niedosytu po zakończeniu lektury. Wręcz przeciwnie - w tym przypadku niedopowiedzenia dodają całości smaczek i mają pozytywny wpływ na jej odbiór.

Po raz kolejny upewniłam się, że tego typu minimalizm i oszczędność słów mogą być o wiele piękniejsze od bogactwa opisów, ale też są - nad czym ubolewam - nieczęsto spotykane w świecie literatury. No cóż, zbudowanie atmosfery, przekazanie, co się ma do przekazania, w jak najkrótszej formie jest przecież nie lada sztuką.

"Coraline" to jeden z "must-readów" moich ewentualnych dzieci :)

sobota, 13 lutego 2010, germini

Polecane wpisy

Komentarze
matylda_ab
2010/02/14 09:38:22
Zgadzam się z Tobą. Książka jest urocza. ;) I wcale nie ma się czego bać. ;)
-
2010/02/14 12:58:04
Bardzo lubię książki Gaimana , ale "Koraliny" jeszcze nie czytałam, ale widzę, że muszę szybko nadrobić :)
-
lilybeth
2010/02/15 13:52:43
A ja się bałam, mimo że czytałam ją już na studiach. Jak się robiło ciemno, to mi się od razu ta biegająca dłoń przypominała.
-
ksiazkownia
2010/02/15 21:37:43
Koralinę czytałam wieki temu, pamiętam, że fascynowała mnie ta groza. Wydaje mi się, że może w gimnazjum... Świetna
-
2010/02/16 17:31:10
Polecam ekranizację, która jakiś czas temu była w kinach. Naprawdę robiła wrażenie! Pozdrawiam
-
2010/02/16 21:43:11
Uwielbiam książki, które przypominają mi beztroskie, niewinne dzieciństwo. O "Koralinie" słyszałam czas jakiś za sprawą ekranizacji tej książki. Nawet miałam się na to wybrać do kina, lecz zdecydowałam się najpierw na książkę...której do tej pory nie przeczytałam. Przegrała w walce z 3 tomami "Mikołajka". Następną na pewno będzie "Koralina";)
-
kaliope1
2010/02/17 12:32:06
Dostałaś ode mnie nominację do kreativ bloggera
-
magicznam
2010/02/19 22:23:31
"Kreativ Blogger" dla ciebie, zapraszam po odbiór :)
-
izusr
2010/02/20 12:07:48
I u mnie "Kreativ Blogger" dla Ciebie :)
-
germini
2010/02/20 19:05:50
Matylda, według mnie też nie ma się czego bać, ale lekka atmosfera grozy (czy raczej grózki ;)) jest :)

Sara, nadrabiaj, nadrabiaj :) Ja mam znowu na odwrót - czytałam tylko "Koralinę" :), a to na razie za mało, żeby stwierdzić, czy lubię Gaimana.

Lilybeth, uważam, że to urocze, że "Koralina" może jednak kogoś wystraszyć, chociaż ciężko mi to sobie wyobrazić :) (No ale mówi to osoba, która się dosłownie wychowała na "Egzorcyście" i "Dziecku Rosemary" ;))

Magrat, :)

Ninetaj, powolutku się do niej przymierzam :)

Kolmanko, też lubię takie książki, ale jakoś mało mam z nimi do czynienia ostatnio :(

Kalio, Magicznam, Izus - dziękuję! Jestem bardzo zdziwiona i jeszcze bardziej poruszona, naprawdę :) Dziękuję raz jeszcze! :)
-
2010/03/28 00:19:58
książka świetna, choć bardzo zdziwiło mnie że to ksiażka dla dzieci, bo scena w piwnicy autentycznie mnie przeraziła ;-) swojemu (hipotetycznemu;-)) dziecku do czytania jej nie dam, no, moze jak skończy 15 lat ;-)