...fascynacje, frustracje i fantazje



,

statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Kate Chopin: "Przebudzenie"




"Przebudzenie" amerykańskiej pisarki Kate Chopin ukazało się w 1899 roku, w czasach wielkich przemian społeczno-obyczajowych. Ruchy feministyczne walczące o prawa kobiet w patriarchalnym społeczeństwie były wówczas coraz silniejsze i bardziej zdecydowane. Mimo to, wciąż jeszcze na wielu płaszczyznach kobiety nie były równe mężczyznom, zaś wolność w pełnym znaczeniu tego słowa była nie do pomyślenia. Najbardziej konserwatywnym pod tym względem stanem była wówczas Luizjana, zamieszkana przez Kreolów pochodzenia francuskiego, do której pisarka przeprowadziła się wraz z mężem po ślubie. Co więcej, życie Kreolów było głównym tematem twórczości Chopin.
Kreole byli dość radykalną w swych poglądach grupą społeczną. W świetle prawa mężczyzna miał tam pełną władzę nad swoją rodziną, a mężatka w kwestii samostanowienia zrównana została z dzieckiem czy osobą chorą psychicznie. Kreolskie kobiety nie miały jednak na ogół problemów z zaakceptowaniem takiego stanu rzeczy - były bardzo oddane swoim rodzinom i posłuszne mężom. Ich przekonania zaś umacniała wiara w Boga, Kreole byli bowiem zagorzałymi katolikami. Idee feministyczne nie miały zatem w Luizjanie siły przebicia.
Nic więc dziwnego, że tak bezpośrednia w przekazie powieść od razu wywołała mnóstwo kontrowersji. Chociaż chwalono styl i umiejętności Chopin, książka, ze względu na tematykę, została silnie potępiona jako niemoralna, gorsząca i skandaliczna. Wydawca postanowił nie robić dodruku okrytego złą sławą "Przebudzenia", toteż powieść szybko zniknęła z rynku, a wkrótce została całkowicie zapomniana. Ponownie "odkryto" ją dopiero 70 lat później i natychmiast okrzyknięto przełomową dla powieści amerykańskiej, zaś autorkę obwołano prekursorką literatury feministycznej.

O czym jest ta szokująca niegdyś historia? O kobiecie, która odważyła się zerwać pęta zniewolenia - społecznego, duchowego oraz seksualnego.
Akcja powieści zaczyna się w Grand Isle, popularnym kurorcie wakacyjnym. Edna Pontellier spędza tam wakacje wraz z mężem i dziećmi. Jako że mąż jest bardzo zaabsorbowany pracą, kobieta zmuszona jest znaleźć sobie inne towarzystwo. Szybko zaprzyjaźnia się z Adèle Ratignolle, przykładną matką, żoną i strażniczką domowego ogniska. Adèle jest Kreolką, może więc sobie pozwolić na odrobinę swobody w wyrażaniu uczuć (Kreolki z założenia były bardzo cnotliwe i prawe, toteż miały prawo zachowywać się bardziej nieskrępowanie niż inne kobiety i nie wpływało to na ich opinię). Początkowo taka swoboda odrzuca Ednę, lecz później zaczyna ją fascynować. W końcu w kobiecie coś się budzi - zaczyna poznawać swoje potrzeby i pragnienia, a wolność pociąga ją coraz silniej. W tym samym czasie kobieta nawiązuje bliższą znajomość z młodym Robertem Lebrun. Przyjaźń powoli przeradza się w coś głębszego...
Po powrocie do Nowego Orleanu Edna coraz śmielej wciela w życie pomysły mające zapewnić jej drogę do wolności. Jak wiele będzie w stanie poświęcić, by spełnić swe marzenia? Czy ta historia może mieć szczęśliwe zakończenie?

"Przebudzenie" fascynuje przemianą głównej bohaterki - można obserwować, jak Edna stopniowo dojrzewa, ewoluuje, budzi się do życia; najpierw lękliwie, niepewnie, później coraz śmielej i bardziej entuzjastycznie, niemal na granicy złowieszczej desperacji. Mi się jednak euforia bohaterki nie udzieliła, raczej śledziłam jej losy z pewnym niedowierzaniem, choć życzyłam jej jak najlepiej.
Powieść napisana jest wyjątkowo subtelnym, łagodnym językiem. Czytało mi się ją bardzo płynnie i przyjemnie.
Mnóstwo w niej różnego rodzaju symboli i smaczków, ale te polecam odkryć samemu :)

Jeśli nie czytaliście jeszcze "Przebudzenia", zachęcam do lektury. Na pocieszenie dodam, że jeśli Wam się nie spodoba, nie zmarnujecie dużo czasu, bo książka jest cieniutka ;)





Na zakończenie mam dla Was śliczną - moim zdaniem - ilustrację André Hubert z francuskiego wydania powieści z 1953 roku, przedstawiającą Ednę i Roberta.





A gdybyście byli zainteresowani ekranizacją, to powstała taka w 1982 roku w reżyserii Boba Grahama. Nosi tytuł "The End of August" :)



piątek, 06 marca 2009, germini
Komentarze
2009/03/06 10:41:19
Ładnie tę książkę opisałaś - aż chce się spróbować. Szczególnie ten łagodny, subtelny język mnie się podoba.
-
2009/03/06 10:46:29
Nie znałam, nie słyszałam wcześniej, niech żyją blogi!:) Z całą pewnością zaczynam teraz polowanie:) Dzięki Ger:-*
-
2009/03/07 01:02:53
Kultur-alnie, a dziękuję :) Zaś do lektury zachęcam :)

Foxina, witaj u mnie po tak długiej przerwie! Miło widzieć, że wracasz do życia :))*
Co do "Przebudzenia", to gdyby Cię to interesowało i gdybyś miała punkty, to na Podaju jest kilka sztuk tej książki - tyle że nie to ładne wydanie z ŚK; na ogół same Kolibry.