...fascynacje, frustracje i fantazje

,

statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Haruki Murakami: "Po zmierzchu"




Akcja "Po zmierzchu" rozgrywa się w ciągu jednej nocy. Pojawia się w niej wiele interesujących osób, które z jakichś powodów jeszcze nie śpią. Poznajemy więc Mari, która przesiaduje w czynnej całą dobę restauracji, grającego na puzonie Takahashiego, byłą zapaśniczkę Kaoru, która aktualnie zajmuje się prowadzeniem love hotelu, chińską prostytutkę, którą właśnie pobił klient... Wyjątkiem jest tutaj Eri, piękna siostra Mari, która dwa miesiące wcześniej położyła się spać i do tej pory nie wstała. Losy wszystkich tych postaci w niezwykły sposób splatają się ze sobą w tokijskich barach, hotelach, sklepach, opustoszałych biurowcach i ciemnych uliczkach.


W zasadzie nie wiem, co mam myśleć o tej powieści.
Po lekturze pierwszych stron niemal zachłysnęłam się z radości, gdy zobaczyłam, że tych szczegółowych opisów miejsc, osób, czynności, które tak u Murakamiego kocham, jest tutaj mnóstwo. Oraz że książka kipi od emocji, pomimo swojego dystansu obserwatora i suchego, niemal reporterskiego stylu.
Poruszyły mnie losy bohaterów, którzy pod osłoną nocy szukali dla siebie schronienia. Każdy z nich na swój sposób był samotny, każdy miał swoje powody, by od czegoś uciec i o czymś zapomnieć, choćby na chwilę. W prostocie ich zachowań i pozornym spokoju, jak u Mari, która postanowiła spędzić noc, czytając książkę w całodobowej restauracji, było tyle rozpaczy, że skończyłam lekturę "Po zmierzchu" z lekko depresyjnym nastrojem. Murakami jak zwykle trafił w moją wrażliwość.

Niemniej jednak brakowało mi czegoś w tej książce. Pozostawiła po sobie uczucie niedosytu i rozczarowania. Pomimo wielu prób i wysiłków, nie potrafię dokładnie określić, o co chodzi; wiem tylko, że to nie do końca jest Haruki Murakami, jakiego znam, chociaż są tutaj elementy tak charakterystyczne dla jego twórczości. Nie mogę jednak powiedzieć, że jest to kiepska powieść. Po prostu autor przyzwyczaił mnie do czegoś innego.

środa, 21 stycznia 2009, germini
Tagi: Japonia muza

Polecane wpisy