...fascynacje, frustracje i fantazje



,

statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Natsuo Kirino: "Ostateczne wyjście"


Bohaterkami powieści są cztery kobiety, które pracują na nocnej zmianie w fabryce produkującej zestawy obiadowe.
Kuniko jest próżna i rozrzutna. Pragnie wspiąć się o jeden szczebel wyżej w drabinie społecznej, jednak lenistwo nie pozwala jej podjąć jakichkolwiek kroków, by osiągnąć ten cel. Póki co, zmuszona jest otaczać się namiastką luksusu, co w rezultacie wpędza ją w poważne długi.
Yoshie, najstarsza z całej czwórki, jest wdową. Na utrzymaniu ma niedomagającą teściową, którą nieustannie musi się zajmować, oraz nastoletnią, zbuntowaną córkę, która ma własne życie i ani myśli wyręczać matkę w jej obowiązkach. Mieszkają w ciasnym domku, przesiąkniętym zapachem moczu. Nie mają oszczędności, bo wszystkie nadprogramowe pieniądze pochłonęła opieka nad staruszką.
Yayoi ma męża egoistę, z którym ciągle się kłóci, oraz dwójkę małych dzieci. Mąż od jakiegoś czasu nie przynosi już do domu wypłaty, tylko wydaje na dziewczyny lub przepuszcza w grze w karty. Yayoi sama musi zadbać o to, by utrzymać rodzinę.
Masako finansowo powodzi się najlepiej z tej całej grupy. Ma jednak męża pogrążonego w depresji, z którym już od dawna nie dzieli sypialni i z którym właściwie nie ma o czym rozmawiać. Dodatkowo kilka lat wcześniej ich kilkunastoletni syn zupełnie przestał się do nich odzywać.
Choć każda z nich ma inny charakter oraz inne problemy, mają ze sobą wiele wspólnego. Wszystkie są na skraju wyczerpania, zarówno fizycznego jak i psychicznego. Łączy je samotność i rutyna, a przede wszystkim brak perspektyw i potrzeba zmienienia czegoś w swoim życiu. Mimo to ich relacje bardziej przypominają solidarność niż przyjaźń.
Właśnie po części w ramach tej babskiej solidarności, po części zaś skuszone perspektywą zarobienia dodatkowych pieniędzy, pomagają pozbyć się ciała męża Yayoi, gdy ta, doprowadzona do ostateczności, zabija go.
I pewnie na tym by się sprawa zakończyła, gdyby policja nie odnalazła ciała i gdyby do całej sprawy nie wmieszał się Satake, człowiek o mrocznej przeszłości, właściciel klubów, w których bywał mąż Yayoi, oraz Jumonji, dyrektor firmy pożyczkowej.

"Ostateczne wyjście" jest doskonałym thrillerem psychologicznym, z dużym naciskiem na "psychologicznym". Napięcie jest genialnie budowane od samego początku, a niepokój rośnie tym bardziej, że akcja przetykana jest licznymi zapisami nastrojów emocjonalnych i myśli bohaterów (nie tylko tych czterech kobiet), tym ciekawszymi, że ukazanymi z punktu widzenia każdego z nich. Nie brakuje też, jak na thriller przystało, krwawych, makabrycznych, wyjątkowo szczegółowych i sugestywnych opisów różnego rodzaju zbrodni.

Książka poraża swoim realizmem i prostotą. Ukazuje życie zwykłych kobiet, które w akcie desperacji, by poprawić swój byt i przełamać rutynę, są w stanie przekroczyć pewne granice, o których nigdy by nie pomyślały, gdyby żyły w nieco bardziej komfortowych warunkach. Obrazuje też, jak bardzo i w jaki sposób człowiek może się zmienić po przekroczeniu tych granic. Co ciekawiej, Natsuo Kirino nikogo nie wybiela i nie usprawiedliwia. Można powiedzieć, że relacjonuje wszystko na sucho. To czytelnik wybiera, komu "kibicować".

Japonia Natsuo Kirino nie ma w sobie nic z poetyckiego, kwitnącego wiśnią kraju. To jest ponure, depresyjne i nieprzyjazne jednostce miejsce; pole nieustannej walki. To kraj dyskryminacji kobiet, długów i hazardu, mafii i konszachtów, pozorów i kłamstw. A przede wszystkim jest to kraj ludzi bardzo, bardzo samotnych.


W 2002 roku na podstawie "Ostatecznego wyjścia" nakręcono w Japonii film, "Out". Bardzo chciałabym go zobaczyć, ale niestety wydaje się nie do zdobycia.

sobota, 13 grudnia 2008, germini
Komentarze
2008/12/13 12:12:20
Mroczne i nieco depresyjne widzę, tym bardziej powinna mi się spodobać.:)
-
2008/12/13 12:29:24
dzieki wielkie za tą recenzję. Kręcę sie od dawna koło tej książki.
Kurde, takie ksiazkowe blogi naprowadzają i strasznie sie ciesze ze trafiłam na takowe właśnie :) pozdrawiam
-
2008/12/13 14:57:06
Zaczęłam ją kiedyś czytać .... przeraziła mnie atmosfera, właśnie taka depresyjna, beznadziejna. Kobiety w sytuacji bez wyjścia ...nie, nie mogłam, naprawdę. I jeszcze ten sposób pisania, właśnie taki beznamiętny, relacja chłodnym okiem. Podziwiam, że przez nią przebrnęłaś bez uszczerbku dla zdrowia psychicznego ;-). Dawno nie zetknęłam się z tak mocną książką. Mimo to ... kupiłam najnowszą książkę Kirino - "Groteskę" i wydaje mi się, że zdołam ją przeczytać.
-
2008/12/15 02:37:12
Foxino, bardzo mroczne, zwłaszcza jeśli chodzi o zakątki ludzkiej psychiki. Też podejrzewam, że mogłoby Ci się spodobać :)

Mary, ależ proszę :) Może się w końcu zdecydujesz i sama się przekonasz, czy było warto :) Ja za to kręcę się teraz koło "Groteski" :)) A blogi, no cóż, naprowadzają, ale sprawiają też, że lista "must-read" wydłuża się do niesamowitych rozmiarów, a człowiek popada w depresję, że "kiedy on to wszystko przeczyta?" ;)

Awita, ja aż tak wrażliwa nie jestem (widać moje zdrowie psychiczne już od dawna ma jakiś uszczerbek ;)), więc spokojnie dałam radę, choć momentami z lekkim niesmakiem (podszytym jednak fascynacją). A dużo wtedy przeczytałaś? Co zaś się tyczy "Groteski" - wiesz, że jest mniej drastyczna, czy tylko przypuszczasz? :)
-
2008/12/15 18:33:13
właśnie dzisiaj stwierdziłam, że lista kilometrowa, miejsca znów zaczyna brakowac, że juz nie wspomne o funduszach. Jeden nałóg usuniety (papierosy) to teraz drugi ksiazkowy. CHolera wie co gorsze ;)
-
2008/12/15 21:36:28
Niedużo przeczytałam, tylko o codziennej pracy w fabryce... przygnębiło mnie tak bardzo, że nie dałam rady dalej, wyobrażając sobie, że będzie coraz gorzej. Być może miałam taki nastrój, że już gorszy nie mógł być, a być może tak sugestywny styl pisarki .. mam nadzieję, że nie traci w ten sposób zbyt wielu czytelników ;-). A swoją drogą napisz proszę, jakie jest zakończenie książki, bo choć się boję czytać, to umieram z ciekawości :) A co do "Groteski" to wydaje mi się, że bardziej mnie zafascynuje, niż przerazi.
-
2008/12/16 02:23:55
Mary, szczerze podziwiam i gratuluję rzucenia fajek (mi się wielokrotnie nie udało) :) A brak funduszy jest rzeczywiście bardzo niefajnym brakiem (w porównaniu np. do takiego braku miejsca).

Awita, to faktycznie wrażliwiec z Ciebie, skoro już sama fabryka Cię dobiła. Jeśli już na początku wymiękłaś, to chyba będę musiała Ci całą fabułę opisać, a nie tylko zakończenie ;) No i z wiadomych względów nie zrobię tego tutaj - napiszę Ci @ na dniach, jak się zmobilizuję :) Co do "Groteski" to osobiście po cichutku liczę na to, że będzie równie depresyjna i makabryczna co "Ostateczne...". Jakoś tak żądna jestem takich klimatów ;)
-
2009/03/21 17:39:00
Świetna książka. Przedwczoraj ją preczytałam. "Groteska" jeszcze lepsza. Pozdrawiam :)
-
2009/08/15 19:36:11
znów się chwalę :o, ale mam taką radochę, że hoho ;]
Kupiłam sobie niedawno za 12 zł [!!!] Ostateczne wyjście oraz za 25 zł Groteskę - obie przyciągnęły mnie od razu po przeczytaniu opisu. Po prostu poczułam potrzebę posiadania i przeczytania tych książek. Nie tylko mruknięcie pod nosem ''mhm, może być'' ale ... to jest coś silniejszego ode mnie. Ogólnie uwielbiam mocne książki, działające na psychikę. Będę miała ucztę, hyhy ;]
-
2009/10/20 11:20:18
Kocham "Ostateczne wyjście", czytałam z chorą fascynacją opisy ćwiartowania, i tak strasznie, tak strasznie mocno trzymałam kciuki za powodzenie przedsięwzięcia...
-
2009/10/20 15:32:00
Bastet, ja nie potrafiłabym wybrać, która z tych dwóch książek jest lepsza. Obie są świetne i różnią się od siebie :)

Agawa, też trzymałam kciuki! Dziwne, że książka wyzwoliła w nas tego typu emocje, prawda? Aż strach pomyśleć, co się w nas czai... ;)
-
2009/10/22 14:19:39
Dobra, przyznam się. Chwilami patrzyłam na własną łazienkę pod kątem prowadzenia tam TAKIEJ działalności. Oraz z zainteresowaniem śledziłam rozkład śmietników w bliższej i dalszej okolicy.
Czy ta pani skończyła kurs manipulacji, czy co? ;)
-
2009/10/23 00:43:05
O, to ja myślałam, jakby tu trupa poćwiartować pod ciasnym bądź co bądź prysznicem, a potem przetransportować kawałeczki do samochodu windą z 6 piętra, żeby się nie nadziać na nikogo po drodze. No dobra, niech będzie, śmietniki też zaprzątały moje myśli ;)
W sumie zdziwiłabym się, gdyby ktoś podczas lektury choć przez chwilę takich myśli nie miał :)