...fascynacje, frustracje i fantazje



,

statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Christopher Moore: "Baranek"

Zastanawialiście się kiedyś, jak mogła wyglądać młodość Jezusa? Moore się, jak widać, zastanawiał. Efektem tych przemyśleń (oraz przeogromnej fantazji autora) jest "Baranek".

Cztery Ewangelie, które znamy z Nowego Testamentu, skupiają się głównie na narodzinach Chrystusa, a następnie przeskakują do ostatnich lat jego życia. Nie wiadomo, co działo się z Jezusem w międzyczasie. Z tego też względu na ziemię zostaje zesłany anioł Raziel, który ma za zadanie wskrzesić Biffa, najlepszego przyjaciela Jezusa, a następnie dopilnować, by ten napisał kolejną ewangelię, tym razem jednak dokładną i szczegółową.
Poznajemy Jezusa, zwanego Joszuą, jako młodego człowieka, który "nie ma pojęcia, jak się zabrać do bycia Mesjaszem". Po kilku drobnych przygodach (jak pierwsze, nie do końca udane wskrzeszenia zmarłych czy próba obrzezania dziesięciostopowego posągu greckiego boga) postanawia wraz z Biffem wyruszyć na Wschód, by odszukać trzech Mędrców, którzy mają mu pomóc odnaleźć przeznaczenie i przygotować do zbawienia świata. I tutaj rozpoczyna się prawdziwa przygoda, pełna demonów, trucizn, magów, cudownych uzdrowień, jawnogrzesznic, rytualnych mordów i... seksu.

- Pasterstwo jest chyba łatwe. W zeszłym tygodniu poszedłem z Kalielem, żeby pilnować jego stada. Prawo mówi, że zawsze dwóch musi wyruszyć ze stadem, żeby nie dopuścić do obrzydliwości. Potrafię dostrzec obrzydliwość na pięćdziesiąt kroków.
Maggie uśmiechnęła się.
- I powstrzymałeś jakieś obrzydliwości?
- O tak. Broniłem nas przed obrzydliwościami, kiedy Kaliel bawił się za krzakami ze swoją ulubioną owcą.

Jeśli ktoś po tym fragmencie zaczyna snuć przypuszczenia, że "Baranek" jest obrazoburczy, to czuję się w obowiązku rozwiać te obawy. Moore, jak to Moore, choć żartuje sobie z wielu rzeczy i nadaje pewnym sprawom humorystycznego charakteru (jak np. Janowi Chrzcicielowi, który ma tendencję do podtapiania ludzi, którzy nie są do końca przekonani, czy przyjąć chrzest), to jednak samego Jezusa oraz dogmaty wiary traktuje z należytym szacunkiem. Joszua jest przedstawiony w książce jako zwykły człowiek, z poczuciem humoru, wątpliwościami i naturalnymi ludzkimi potrzebami. Tym, co go wyróżnia spośród innych ludzi, jest pewna niestandardowa misja, jaką ma do spełnienia. Jezus stara się wykonać swe zadanie jak najlepiej, dlatego pełnymi garściami czerpie z buddyzmu czy Konfucjanizmu, ucząc się, jak walczyć z ziemskimi namiętnościami, wyrzec się dóbr materialnych, jak żyć w zgodzie ze sobą i innymi, czy być dobrym i miłosiernym. Można zaobserować, jak dojrzewa z biegiem czasu, zmieniając się z niepewnego siebie chłopaka w istotę świadomą swojej mocy i wagi, gotową, by poświęcić się dla ludzkości.
Biff jest natomiast zupełnym przeciwieństwem Joszuy. Patrzy na życie sceptycznie i bardziej praktycznie, uwielbia się zgrywać, z chęcią ulega wszelkim pokusom i namiętnościom, a w chwili zagrożenia nie waha się użyć przemocy. Różnice te jednak nie tylko nie zagrażają ich przyjaźni, ale umacniają ją jeszcze bardziej. Biff wiernie towarzyszy przyjacielowi przez całe jego życie, wspierając go, opiekując się nim i chroniąc od złego, nierzadko uciekając się przy tym do podstępu i intrygi. Moore genialnie przeplótł wydarzenia znane nam z Nowego Testamentu z wątkami historycznymi oraz takimi zupełnie zmyślonymi. W posłowiu jednak przyznał, że nieco ponaginał historię (nie zgadzają się daty dotyczące innych religii), by ubarwić i wzbogacić fabułę. Ponaginana czy nie, książka fenomenalnie pokazuje, jak wiele łączy Chrześcijaństwo z filozofiami wschodu; jak religie przenikają się wzajemnie i, mimo pozornie wielkich różnic, tak naprawdę uczą tych samych wartości.

"Baranek", oczywiście, pełen jest satyry, błyskotliwych dialogów, absurdu i humoru, często czarnego:

- Twój tato jest silny. Będą go musieli torturować przez długie dni, zanim odda ducha.

Moore'owi udało się jednak zachować równowagę między humorem a powagą sytuacji - głównie pod koniec życia Joszuy. Momentami, zwłaszcza na początku, książka śmieszy do łez, później jednak staje się wzruszająca.

Choć, jak już pisałam, książka w żadnej mierze nie ma na celu krytyki Chrześcijaństwa, to do jej przeczytania zalecana jest pewna doza dystansu do religii i umiejętność spojrzenia na nią z przymrużeniem oka. W przeciwnym razie wizja Joszuy ćwiczącego kung-fu może się po prostu nie spodobać.


EDIT: Oczywiście stara sklerotyczka Ger zapomniała wspomnieć, że "Baranka", jako chyba jedyną książkę Moore'a, przełożył na język polski niejaki pan Piotr W. Cholewa. I nie trzeba tu nic więcej dodawać; to nazwisko mówi samo za siebie ;)

piątek, 07 listopada 2008, germini
Tagi: humor MAG
Komentarze
2008/11/10 12:46:03
Ehh, kusicielko... Wzmianką o Cholewie zabiłaś chroniącego mnie jeszcze przed zakupem książek Moore'a firewalla :P W najbliższym czasie katalog ŚK wypłucze mi kieszenie, ale na pewno zażyczę sobie którąś z jego powieści na Gwiazdkę ;) Słowem, przepadłam ;)
-
2008/11/11 02:39:07
No to mam nadzieję, że Ci się spodoba. Się zestresowałam teraz, ech ;)
A co z ŚK planujesz kupić? Poza "Villette", o której wzmiankę przeczytałam w komentarzach na Twojej stronie (i nawet nie miałam siły się ucieszyć, bom padnięta po podróży; usiłowałam dzisiaj szaleć po warszawskich antykwariatach :)). Ja jeszcze katalogu nie dostałam :(
-
2008/11/11 11:31:10
Na pewno się spodoba, a jak nie... To będzie na Alvestę ;)) A jak te antykwaryczne szaleństwa, wyniosłaś z nich coś? ;)

Do mnie katalog ŚK też jeszcze nie doszedł. Ale muszę kupić tomik wierszy Eliota, w serii Portrety Kobiet widziałam w zapowiedzi 'Wichrowe Wzgórza' (a ja mam tylko to paskudne Zielonej Sowy, więc też pewnie wezmę ;), pewnie 'Villette'... I chyba tyle. Chyba, że jakimś cudem będzie mnie stać na nową pozycję z Lemura (bo pewnie też będzie coś, a ja tę serię też kolekcjonuję ;) W tym miesiącu wypłukałam się na targach. W weekend mieliśmy je w Krakowie i wyszłam lżejsza o 300 zł. I jakoś tłumaczenie sobie, że wszystko mi się skończyło, i że to potrzeba, a nie szaleństwo, jakoś nie ucisza mojego sumienia ;))
-
2008/11/11 19:27:10
Coś czuję, że jak skompletuję Picoult i Koty do końca, to się za kolekcjonowanie Moora zabiorę. Czytałam "Najgłupszego Anioła" i całkiem mi się spodobało :)
PS. A to już nowy katalog ŚK wychodzi??
Pozdrawiam
Magrat
-
2008/11/12 01:45:12
Ana, podoba mi się ten pomysł z Alvestą ;)
Powiadasz, że spłukałaś się na targach w tym m-cu... A do końca listopada jeszcze daleko ;) Ale nie miej wyrzutów sumienia. Oczywiście, że to nie jakieś tam fanaberie, tylko potrzeba, najprawdziwsza z prawdziwych i strasznie dokuczliwa, jeśli nie zaspokojona. Dobrze wiem, o czym mówię :)
Na takich targach niestety nigdy nie byłam. Czy książki, które można tam kupić, są objęte jakąś promocją, czy sprzedają je po regularnej cenie?
Co do sióstr Bronte, to marzą mi się takie śliczne wydania jak z ŚK. "WW" nie posiadam wcale, a "JE" mam stare wydanie; było ładne (choć pożółkłe, miało swój klimat), dopóki nie pożyczyłam kumpeli. Wściekła jestem :/ Niby mogę kupić nową, ale to już nie to samo. Ten egzemplarz towarzyszył mi, od kiedy pamiętam; wiesz, wspomnienia, sentyment i te sprawy.
Szaleństwa po antykwariatach nie były do końca udane. Buszowanie po nich zaczęliśmy dopiero po 17 (wcześniej nie dało rady). Nie dość, że ciężko było się odnaleźć samochodem w centrum, to jeszcze część adresów, które pieczołowicie spisałam z neta, była nieaktualna. Dzisiaj się okazało, że antykwariat, na którym zależało mi najbardziej, jest czynny do 19, a nie poszliśmy do niego, bo było już po 18 i byłam pewna, że będzie zamknięty :/ Nic to, jedziemy jeszcze w przyszłym tygodniu, to sobie odbiję :) A upolowałam "Kamienie przodków" Forny, "Modlitwę za Owena" (wprawdzie czytałam już, ale nie byłam w posiadaniu) i "Talków w wielkim mieście" za grosze (nie mogłam się oprzeć; uwielbiałam ich felietony w GW :)).

Magrat, a dużo Ci jeszcze zostało do skompletowania Picoult? Bo z "Kotami" to wiem, jak sprawa stoi :)
"Najgłupszego anioła" nie czytałam jeszcze, ale jestem pewna, że i on prędzej czy później wyląduje na moim regale :))
Aktualny katalog ŚK obowiązuje do 16.11. Też się zdziwiłam, bo byłam pewna, że nowy będzie dopiero od grudnia. Mam nadzieję, że swój egzemplarz zobaczę jutro w skrzynce :)
-
2008/11/13 12:37:03
Dystans.. Dobrze to ujęłaś. Do pewnych lektur, tak samo jak filmów potrzebny jest dystans, a jego jak na lekarstwo w naszym narodzie...
-
2008/11/13 15:53:59
Picoult został mi "Dziesiąty krąg" i "Czarownice z Salem Falls". Chociaż może na imieniny wkrótce dostanę, albo Mikołaj przyniesie :)
-
2008/11/13 18:55:34
Zosik, masz rację, to dotyczy wielu aspektów naszego życia. O ile ludzie byliby szczęśliwsi, gdyby podchodzili do pewnych spraw z dystansem.

Magrat, to już niedużo Ci zostało :) Gratuluję zbioru!
-
2008/11/16 09:51:42
No tak, nie dodałam najważniejszego - te targi były kosmetyczne :)) Ale na targach książki byłam dwa tygodnie temu toteż mogę odpowiedzieć na Twoje pytanie ;) Ceny książek są ok. 10-15% niższe od cen regularnych, co daje 2-3 zł na książce, więc jeśli ktoś chciałby przyoszczędzić i obkupić się na targach to nie polecam, bo to co zaoszczędzi, wyda na bilet wstępu ;) Niektóre wydawnictwa miały dodatkowe promocje - np. Replika w ostatni dzień targów sprzedawała wybrane tytuły po max. 5 zł. (a wśród nich 'Jeźdźca na wielorybie' czy 'Sztukę bycia Elą'). Ale tak to, bez szaleństw. Niestety ;)

(Gratuluję zakupów i trzymam kciuki, aby kolejne antykwaryczne poszukiwania były jeszcze bardziej owocne i zdecydowanie mniej męcząco-stresujące :)
-
2008/11/17 02:42:01
Z takiej promocji w stylu "książka za 5zł" chętnie bym skorzystała :)
A tak ogólnie to cieszę się w takich momentach, że mieszkam w absolutnie nudnym i ubogim pod względem wszelakich targów i imprez mieście. Nie czyha tu na mnie tyle pokus, które wiążą się z wydawaniem pieniędzy ;)